Czym i kiedy można się cieszyć?
Czym i kiedy można się cieszyć?

Radości człowiek nie osiąga sam z siebie. Ona jest owocem Ducha Świętego. Toteż człowiek nie może odebrać radości. Nie potrafi uczynić tego także diabeł, mamiący człowieka ułudą zadowolenia. Maryja pokazuje, że źródło radości nie jest z tego świata.


Radość w osobistym życiowym dramacie

Zacznijmy od Maryi… Była młoda, piękna i jak każda Żydówka pełna marzeń i planów. Swoją głęboko przeżywała wiarę Ojców, wsłuchiwała się w Słowa Proroków. Marzyła o szczęściu związanym z Mesjaszem. W krótkiej chwili Zwiastowania przeżyła niesamowite spotkanie. Usłyszała o sobie wartościowe, pełne nadziei słowa i wezwanie do radości: „Raduj się, bo znalazłaś łaskę u Pana. Poczniesz i porodzisz Jego Syna….” Wszystko pełne tajemnicy, wzniosłości… Pojawiły się realne pytania: co z Józefem, którego kochała? W zarysowującej się radości wybrania wisi osobisty dramat. Czyżby Bóg przyszedł aby Jej coś lub kogoś odebrać?  Bóg przyszedł ze swoim planem. Maryja nie rozumie, jakże się to stanie, przecież nie żyje jeszcze z mężem? Ale rozpoznaje, że to Bóg przychodzi przez Posłańca. A jeśli On – to On ma u Niej pierwszeństwo. Nie wie jak, nie rozumie do końca, ale ufa.

Bóg nie odbiera, ale łączy

Spróbujmy sobie wyobrazić to niezwykłe wydarzenie, widok anioła, treść tych słów, które usłyszała. Ogromne przeżycie tajemnicy i radości. Dla dziewczyny młodej ze swoimi planami i marzeniami czas wielu tajemnic i ludzkiej bezradności w wytłumaczeniu. Maryja cierpliwie czeka, szuka słów, by wyjaśnić Józefowi. Ciągle na nowo zawierza Bogu. Oddaje Mu swoje życie i to, co będzie, aby było i działo się tak jak ON chce. Ufa i wierzy, że Bóg poprowadzi najlepszą drogą, znajdzie najwłaściwsze rozwiązania. Zaufanie przyniosło pierwszy owoc: Bóg sam przez sen wyjaśnia Józefowi Jej stan i usuwa wszelkie Jego wątpliwości. Zabiera Maryję do siebie. Przygarnia Maryję i Jej Syna przyjmując za swego. Bóg połączył cudownie te dwie miłości. Nie odebrał Józefa, lecz połączył ich w życiu mocniejszą nicią wiary i miłości oblubieńczej.

Radość Maryi porusza
 
Wyobrażam sobie jak Maryja spieszy do Elżbiety. Pieszo, choć daleko. Rozmawia pewnie z Jezusem, którego nosi. Śpiewa, bo serce jest przepełnione radością. I nic dziwnego, że przy spotkaniu z Elżbietą wybucha ta wielka fala radości w tym pięknym Hymnie Magnificat, który Maryja wyśpiewała. Dla mnie to najpiękniejsza modlitwa.
„Wielbij duszo moja Pana
Raduje się duch mój w Bogu Zbawicielu moim,
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny
I święte jest Imię Jego. A miłosierdzie Jego z pokolenia

na pokolenie, nad tymi, którzy się Go boją.”

Maryja wniosła czystą radość w dom Zachariasza tak, że dziecię poruszyło się radośnie w łonie Elżbiety. Czego możemy nauczyć się od Maryi? Uczy nas odróżniać radość od zadowolenia.

Czym różni się radość od zadowolenia?

Trzeba dokonać rozgraniczenia pomiędzy radością a zadowoleniem. Zadowolenie towarzyszy sytuacjom, gdy dzieje się „nasza wola”, czyli, gdy wszystko idzie nam pozornie jak „po maśle”. Warto zauważyć i to, że zadowolenie jest stanem wybitnie przejściowym i nietrwałym. Można w ciągu paru sekund przejść od zadowolenia do smutku i złości. Wszystko zależy od tego, czy dzieje się nasza wola czy nie. Ponieważ nasze możliwości są ograniczone do doczesności, nikomu jeszcze nie udało się zaznać trwałego zadowolenia. Radości człowiek nie osiąga sam z siebie. Ona jest owocem Ducha Świętego. Toteż człowiek mi nie może odebrać radości. Nie potrafi uczynić tego także diabeł, mamiący człowieka ułudą zadowolenia. Maryja pokazuje, ze źródło radości nie jest z tego świata.


Radość na wzór Maryi rodzi się wtedy, gdy:  

1.    gdy z wiarą wypowiadam choćby i przez łzy, swoje „Bądź wola Twoja, niech mi się stanie”. I wtedy te łzy szybko wysychają. Trwała radość opiera się na świadomości poznania i wypełniania woli Bożej. Kiedy człowiek dostrzeże, że w jego życiu wypełnia się wola Boża, może być pogodnym i radosnym nawet wtedy, gdy niewiele posiada, również w chorobie a nawet w śmierci.

2.    gdy dostrzegam w codzienności, że Pan czyni i dla nas rzeczy niezwykłe, wielkie jak u Maryi. Czy to dostrzegam? To dostrzeganie, że w moim życiu blisko mnie jest Pan, nawiedza mnie poprzez ludzi i wydarzenia. To, co mnie spotyka, choć trudne, czego nie rozumiem, jest jego darem do rozczytania (nie przypadek; nie dlatego, że udało mi się; to nie czyjaś złośliwość;  czy - uparła się na mnie itp.) Nauczyć się odczytywać wydarzenia własnego życia, jako znaki przejścia Pana. Życie chwilą obecną a nie przyszłością czy przeszłością, są tacy, co ciągle narzekają i nie dostrzegają pięknych momentów. Dziękuj więcej Bogu i ludziom, uwielbiaj Boga.

3.    gdy uwierzę, że Bóg niczego mi nie zabiera, nie pozbawia mnie radości prawdziwej. Nie przychodzi, by mi komplikować życie, ale nadać mu pełnię, pozbawiając pustki i nietrwałości. Czasem prosi mnie o wyrzeczenie się radości zbyt małych, nędznych, ograniczonych, kruchych, które zbyt szybko się wyczerpują. Trzeba jak Maryja dać pierwsze miejsce Jezusowi w życiu.

4.    radość bycia prawdziwą bez zamartwiania się o pozory, bez konieczności odgrywania roli, by inni mnie zaakceptowali, pochwalili, przyjęli do grupy, by dobrze wypaść. Radość rodzi się, gdy idziemy za głosem sumienia. Radość zależy od bycia kimś autentycznym, głębokim a nie od zewnętrznej maski. Staraj się o silne związanie twojej radości od centrum twojej osoby, od Tego, który ci ją ofiaruje w sposób stały. Bóg nigdy nie odbiera darów.

5.    nie szukaj radości w niewłaściwym miejscu – radość to nie dostatek, wygoda czy polubienia na fb. Jezus daje inną receptę: „Błogosławieni ubodzy w duchu.” Chodzi o wykorzystanie terenu skromnej służby, ostatniego miejsca, maleńkiej przysługi oddanej osobie, która na to nie zasługuje, milczenia wobec niesłusznego oskarżenia, przebaczenia, czasu podarowanego nieznośnemu osobnikowi, modlitwy odmówionej za nieprzyjaciela, pracy wykonanej, choć nikt tego nie zauważy, lub może przypisze sobie zasługę końcową i wielu innych spraw. Odkryj w życiu ile jest przestrzeni nieoczekiwanej radości.

6.    powołanie do świętości to powołaniu do radości. Święty nie przestaje radować się nawet, gdy spadają na niego zniewagi i inne mało przyjemne doświadczenia. Trzeba zerwać z ponuractwem, napięciami, lękami, wyolbrzymionymi problemami, jątrzącymi się wyrzutami, uważaniem się z upodobaniem za cierpiętnika. Radość jest jedyną pokusą, której ulegali święci i nadal ulegają. Radość nie wyklucza cierpienia.

7.    dawać radość, której się nie ma. Możesz przeżywać chwile, gdy przeszukując wszystkie zakamarki twego jestestwa nie znajdujesz uzasadnienia dla twego uśmiechu. Są sytuacje, gdy nawet osoby, które darzą cię pełną życzliwością, a jednak rozczarowują i nie potrafisz zebrać w sobie grama radości. Czuje się zniechęcenie i rozczarowanie. Pozostaje jeszcze niewiarygodna możliwość: możliwość ofiarowania radości, której nie masz. Dziwny paradoks. Dając ją, otrzymuje się. To nie artykuł, który trzeba mieć i gromadzić. To nie tak jak z darowaniem cukierków. Radość tworzy się w momencie ofiarowania. Dajemy radość innym również wtedy, kiedy nasze serce dotyka ból samotności. Kiedy Jezus był najbardziej samotny, dawał najwięcej. Dawanie radości powinno być niezależne od stanu ducha, od przeżyć w sercu.

Zatroszcz  się o radość innych,
podaruj innym światło, którego nie masz,
siłę, której ci brak
nadzieje, która w tobie się chwieje,
ufność, która załamuje się w tobie.
Oświeć ich swoją ciemnością.
Ubogać ich twoją biedą.
Podaruj uśmiech, gdy chce ci się płakać…
Zauważysz, że radość powoli wejdzie w ciebie,

zawładnie twoim jestestwem, stanie się naprawdę twoją.


Życzę Ci:


Bądź na wzór Maryi przyczyną radości dla swoich bliźnich, dla otoczenia, domowników. Bądź im słońcem! Chętnie sprawiaj im drobne radości. Nie bądź zimnym egoistą. Nie trać z oczu ani na moment wspaniałej zasady życiowej: „Jeśli chcesz być szczęśliwym w życiu, przyczyniaj się do uszczęśliwienia drugich, albowiem radość, którą sprawiamy innym, wraca z powrotem do naszego serca!”  Pozbądź się uciech niskich i pospolitych. Idź drogą, którą szła Maryja: „Weselcie się zawsze w Panu” (Flp 4,4)


Opracowała s.M. Blanka Bratek