Ludzkie, puste sieci i brak Bożych cudów
Ludzkie, puste sieci i brak Bożych cudów


Co wtedy, jeśli się ,,łowiło całą noc”,

a rano Bóg nie czyni żadnego cudu?
I sieci są puste, jak były. Co robić?

 


Łowienie ryb samo w sobie jest dla wielu przyjemnością, niekiedy pracą i możliwością utrzymania rodziny. Zdarzają się wielkie połowy, małe zdobycze lub po prostu puste sieci. Podobnie jest w życiu duchowym. Spotykają nas różne doświadczenia życiowe nie tylko te zewnętrzne, ale i wewnętrzne. Trudzimy się każdego dnia, a potem oczekujemy owocu pracy. To całkowicie normalne. Przecież sam Pan Jezus w przypowieści o robotnikach winnicy nakazuje dać im stosowną zapłatę. Czy zatem niesprawiedliwością jest to, gdy po całej nocy łowienia, trudzenia się nie otrzymujemy konkretnego owocu? Czy to znaczy, że straciliśmy czas, zmęczyliśmy się i pozostaje tylko zniechęcenie? Prawdopodobnie w sposób twierdzący odpowiedziałby na te pytania człowiek niewierzący w Chrystusa. Inaczej  jednak zachowuje się chrześcijanin, co chciałabym ukazać w niniejszej pracy.


Lepsze są pełne sieci czy puste?

 

Żeby widzieć głębiej w jakiejkolwiek sytuacji potrzebna jest miłość, która potrafi lub co najmniej stara się zaufać Bogu w każdej sytuacji życia. Jesteśmy ludźmi powołanymi do świętości, na obraz i podobieństwo Boże. Właśnie dziś jest dzień upragniony, dzień zbawienia, w którym starać się będę ufać Oblubieńcowi jeszcze bardziej i bardziej. Co znaczy dziś? W tym konkretnym wysiłku, pracy, w walce z grzechem, w zmaganiu się z samą sobą, ze swoimi słabościami. W tym, że mam pójść do pracy, uczyć się, spotkać wymagających ludzi…   . Jak objawi się moja ufność? Właśnie w tym, że dziś chcę zawierzyć Bogu moje obowiązki, spotkania, Jemu pozostawiam decyzje o wynikach moich działań. Miłość wie lepiej! Każdy z nas jest człowiekiem wolnym i dobrze wiemy, że decyzje o których piszę nie biorą się znikąd. Święty Paweł pisze: ,,Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać nie” (Rz 7,18). Zatem co robić? Takie decyzje dojrzewają na modlitwie  i  w  wiernym wsłuchiwaniu się w Słowo Boże. Trzeba nam głębokiej zażyłości z Chrystusem, aby widzieć głębiej, by zawierzyć Mu. Zarówno wtedy, gdy sieci są pełne, ale zwłaszcza, gdy po całonocnym łowieniu są puste.  Święty Jan Paweł II wypowiedział  słowa: ,,Przyjmuj wszystko, co On ci daje. Oddawaj Mu wszystko, co On bierze, z prawdziwym uśmiechem. Należysz do Niego”. To jedno zdanie podsumowuje całość dotychczasowych rozważań: Miłość wie lepiej, czy lepsze są dla ciebie sieci  pełne czy puste.


Puste sieci uwalniają


Boża Miłość ma dar uwalniania. Nie tylko z własnego doświadczenia, ale i od wielu ludzi słyszałam, jak Bóg ich uzdrowił właśnie wtedy, gdy nie otrzymali tego, czego oczekiwali. Gdy wkładamy w coś dużo wysiłku, jesteśmy prawie przekonani, że przecież musi się udać. Tyle czasu, organizacji, zaangażowania, nie ma innego wyjścia. Nagle okazuje się, że nic z tego, ani jednej ryby. Oczywisty jest rodzący się bunt, przecież jesteśmy po prostu ludźmi, pełnymi emocji. Ale czy po pewnym czasie, nawet po kilku lub kilkunastu latach nie okazuje się, że to było dla nas dobre? Gdy jesteśmy tak bardzo pewni  tego, co robimy może nie znaleźć się tam miejsce na działanie Boga. Kieruje nami egoizm, który w wirze pracy jest najwyższym wyznacznikiem drogi. Gdy otrzymamy taki wstrząs w postaci braku cudu, zobaczymy, że hierarchia naszych wartości jakoś się pomieszała i właśnie wtedy otwarci jesteśmy na nawrócenie. H. Le Saux w jednym ze swoich wierszy napisał: ,,Tam, gdzie nic nie jest, tam jest Pełnia! Tam, gdzie niczego nie widać, tam jest oglądanie Bytu! Tam, gdzie już nic się nie jawi, Tam objawia się JA” . Bóg uwalnia w najmniej oczekiwanym czasie, gdy (według naszych kalkulacji) nie jesteśmy gotowi. Ale właśnie tam, gdzie nie ma już nic, gdy nie możemy liczyć na siebie, tam właśnie spotykamy Boga, który z miłością walczy o nasze uzdrowienie. Zatem co robić, gdy nie doświadczamy cudu po całonocnym łowieniu? Powtarzać z wiarą: Bądź wola Twoja!


I sieci są puste, jak były. Co robić?


Gdy myślimy o cudzie, najczęściej kojarzy się nam on z uzdrowieniem fizycznym. Z pewnością to najbardziej spektakularna forma cudu, ale czy jedyna? ,,Cud, gdy się go rozumie właściwie, a więc jako znak działania Bożego w historii dla zbawienia człowieka, a nie tylko jako nadzwyczajny fakt empiryczny zadziwiający czy jedynie bulwersujący człowieka – ma wyjątkowo głębokie teologiczne znaczenie, wynikające z jego roli w historii zbawienia; jest jedną z form jej urzeczywistniania i znakiem jej wiarygodności” . Cudem równie dobrze możemy nazwać heroizm życia (tak było w przypadku wielu świętych), gdy w cichości i poddaniu się woli Bożej ktoś przeżywa liczne trudności, przekraczające ludzkie możliwości. Wieloletnie choroby, zmaganie się z niepełnosprawnością, samotność, śmierć bliskich, prześladowanie dla wiary, oddanie życia.…  . Cudem jest każde nawrócenie serca do Boga, pojednanie z bliźnim, odkrycie sensu cierpienia, cierpliwość w znoszeniu obelg, co więcej życie chrześcijanina zgodne z przykazaniami jest cudem, zwłaszcza w dobie relatywizmu i konsumpcjonizmu. Brak cudu według myśli ludzkiej, gdy po całej nocy łowienia nic nie zyskujesz, staje się cudem według zamysłu Bożego. ,,Myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami” (Iz 55,8). Bóg widzi o wiele dalej. On zawsze chce dla nas dobra i działa z korzyścią dla człowieka. Jeśli nie widzimy cudu w pustych sieciach, to z pewnością jest on jeszcze zakryty przed nami. ,,Cierpliwość i wytrwałość należą obok nadziei do idei niezwykle znaczących w życiu ludzkim. Można powiedzieć, że są to idee, na których wspiera się ludzka egzystencja (…). Ponadto w obecnych czasach ustawicznych napięć oraz ogólnego niepokoju przyswojenie sobie postawy cierpliwości oraz wytrwałości wydaje się stanowić stosowne lekarstwo” .  Zatem co robić, gdy sieci są puste? Prosić Boga o cierpliwą wytrwałość i przejrzenie, by zobaczyć zamysł Jego Miłości.


Odpowiedź na pytanie o puste sieci


Wiara, nadzieja i miłość. Nieodzowne to cnoty, które są podstawą do tego, by nie załamać się, gdy nie doświadczamy cudu po całonocnym łowieniu. Przyznajmy bardzo dobitnie i realnie, że takie sytuacje są nie tylko częste, ale przede wszystkim bardzo trudne, to prawdziwy krzyż na drodze  naszego życia. Najszybszą odpowiedzią staje się załamanie, z którego trudno się wydostać. Dlatego konieczne jest dla nas oparcie się na głębokiej wierze, w której Bóg z wszystkiego wyprowadza dobro; na niezachwianej nadziei, że Bóg nigdy nie zostawia nas bez opieki; wreszcie na rozpalonej miłości, która wzywa nas do rzucenia się w zamysł Najwyższego. Przychodzi czas, w którym rozum nie wyjaśni nam istniejącego porządku rzeczy. Przykładem jest dla nas życie świętych, którzy ,,…nie omijają krzyża, nie próbują zrozumieć go ani przezwyciężyć. W ciemnym mroku wiary obejmują go oburącz, do serca tulą. Mądrą niewiedzą przenikają pod gorzką łupiną cierpienia jego miąższ smakowity. Podobnie ziarno gnijące w ziemi nic nie wie o przyszłym plonie. Słońce wywabi wątły kiełek, lecz ziarno wpierw musi zgnić. Nie rodzą się bez bólu skrzydła motyle w nieforemnej poczwarce. Prawo życia, prawo ziemi! Rozum go nie ogarnie, choć pojmuje miłość” . Tylko człowiek, który kocha potrafi wyjść poza siebie, swoje przewidywania, kalkulacje i plany. Zatem pytam po raz kolejny: co robić gdy łowiło się całą noc i sieci są puste? Odpowiadam z pełnym przekonaniem: Boże, pomnażaj moją wiarę, umacniaj nadzieję i rozpalaj miłość.

 

Jeszcze raz na samym końcu zapytam: co robić? I odpowiem: zapytaj Boga i wysłuchaj Go.

 

s.M. Christiana Fliegier