Niepokalana budzi do walki
Niepokalana budzi do walki

Uroczystość Niepokalnego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny to dobry czas na zatrzymanie się nad tematem łaski i grzechu. I nie jest newsem fakt, że ten temat wprowadza niejednokrotnie w przestrzeń walki. Nasze grzechy i zaniedbania przekornie przesłaniają widzenie Boga, a naśladowanie Niepokalanej pomaga nam nie ustawać w drodze do zjednoczenia z Bogiem. Maryja budzi nasze serce do walki o Boga.

 

Niepokalana odzwierciedla miłość Boga. Bóg wypełnił Ją łaską, dlatego może stać się dla dzieci Kościoła pomocą we wchodzeniu w tajemnicę jedności z Bogiem. Zjednoczona z Bogiem pragnie łączyć nas z Bogiem. W Niej miał natchnienie bł. Edmund Bojanowski, który odkrywanie Miłości Boga połączył z naśladowaniem Maryi. Wynika z tego konkretne odniesienie do życia. Niepokalana staje po naszej stronie (po stronie człowieka grzesznego), aby nie zatrzymywać się w drodze do zjednoczenia z Bogiem. Staje się dla nas projektem naszego życia wewnętrznego.


Niepokalana, skalani grzechem i Bóg


Będąc skalanymi grzechem, naśladujemy Niepokalaną wolną od grzechu. Obieramy drogę do łaski i do przemiany naszych słabości. Ta droga to Boża Miłość – oręż i tarcza. Od momentu poczęcia każdy człowiek znajduje się jednocześnie w sytuacji grzechu pierworodnego i odkupieńczej łaski Jezusa Chrystusa. Od samego początku jesteśmy odkupionymi grzesznikami. Dogmat o niepokalanym poczęciu przekazuje prawdę niepodważalną - nie ma takiej chwili w życiu człowieka, aby Bóg pozostawił go samego, bez Jego mocy, bez miłości. Nienadaremnie Pismo Święte nazywa szczęśliwym człowieka, którego moc jest w Bogu, którego serce jest wypełnione Bożym życiem (Ps 84, 6). Kiedy się doświadczy Boga - Miłości, nie można pozostać obojętnym czy bezczynnym. Takie doświadczenie czyni walecznym. Orientuje całe nasze życie na dialog z Bogiem, aby przyjąć obdarowanie wielką miłością, jaką Ojciec nam ofiarowuje (1J 3,1).


Niepokalana – zapraszająca do walki


Przyglądając się ludzkim wyborom, zauważymy, że nie zawsze miłość do Boga ogarnia całą naszą osobę. Nasze grzechy i zaniedbania przekornie przesłaniają widzenie Boga, a naśladowanie Niepokalanej pomaga nam nie ustawać w drodze do zjednoczenia z Bogiem. Maryja budzi nasze serce do walki o Boga. Ta walka to nie samodzielne bojowanie, lecz owoc Dobrej Nowiny o obecności Boga. On w swojej hojności pozwala na doświadczenie poczucia walki w nas, które w rzeczywistości jest cichą interwencją Jego miłości w nasze życie. Wydawać się może, że nic tak nie wyjaśni znaczenia sensu walki jak pragnienia i miłość. Walczymy tylko wtedy, kiedy mamy pragnienia. One natomiast są nam ofiarowane przez Boga jako dar do przyjęcia. Pragnienia nie pozwalają nam patrzeć tylko wstecz, koncentrując swoje życie jedynie wokół naszych „niezdanych egzaminów” z życia i miłości do Boga. Pragnienia porywają ciągle do przodu dzięki łasce Bożej, pomimo przeciwności i codziennych trudów. Wskazują na Tego, który nas pociąga, na Tego, którego szukamy i który może dać prawdziwe odpoczniecie. Odnajdziemy biblijny obraz pragnień w Ps 84, gdzie tęsknota za oglądaniem górnego Syjonu -  nieba – dodaje siły, uszczęśliwia, utwierdza w sercu wolę do pielgrzymowania przez doliny i oazy naszych życiowych dróg.


Pole walki – co należy do nas, a co do Boga?


Jeśli doświadczamy tego, że miłujemy Boga jeszcze zbyt mało, że ulegamy pokusie godzenia tej miłości z naszym egoizmem, to Niepokalana swoją „Pełnią Łaski” budzi nas do pragnień, do piękna duchowego, aby chcieć jeszcze bardziej kochać. Przypomina, że Bóg patrzy na nasze serce, nie na słabości i grzechy. Zanim wejdziemy na pole, zapytajmy siebie o pragnienia. Nasze pragnienia ujawniają nam życiowe cele. Co więcej, one mają moc już dziś włączyć nas w rytm życia celem ostatecznym. Pozwalają już dziś żyć tym, co dopiero nastąpi, oczekiwać aktywnie, żyć nadzieją. Jej wstawiennictwo pomoże i nam doświadczyć obdarowania pięknem wewnętrznej przemiany, jeśli tylko okażemy gotowość do oddania Bogu wszystkiego, nie wyłączając ludzkiej słabości. Walka duchowa nie jest samodzielnym rozprawianiem się z grzechem, lecz troską o czujne serce, o rozpoznawanie tego, co odłącza od Boga, oddala od Niego na polu walki codziennego życia. Warto też pamiętać, że choćbyśmy tę walkę uczynili heroiczną, to będzie ona tym jednym przysłowiowym krokiem, który pomoże nam dostrzec dziewięćdziesiąt dziewięć kroków Boga. Ten nasz jeden w proporcji do zatroskania Boga wydaje się czymś niewspółmiernym, lecz poprzez dar naszej wolności staje się konieczny. Resztę czyni Bóg – gładzi grzech, leczy rany, umacnia słabość. Najkrócej mówiąc – daje serce miłujące.


Spodziewać się wszystkiego od Boga, stawiać wszystko na nawrócenie serce


Tylko miłość potrafi oderwać wzrok człowieka od zapatrzenia w siebie, aby oddawać chwałę Bogu i odrzucić zło. Dlatego oddawanie chwały Bogu z jednej strony prowadzi nas do nawrócenia duchowego, które nieraz przybiera posmak walki. Doświadczamy wtedy, że naśladować Niepokalaną bez zmazy grzechu to stać się waleczną córką Maryi, która niestrudzenie pielgrzymuje swoim życiem do Boga – nawraca się. Wie, co znaczy znój drogi, ale potrafi także już w drodze żyć nadzieją celu. Z drugiej zaś strony, przez pryzmat Niepokalanej widzimy osobę oczekującą wszystkiego jedynie od Boga.



Kto zbliża się do Maryi, zbliża się do Jezusa – do Boga, który jest Miłością. Maryja jest z nami i współuczestniczy w uwalnianiu naszego życia od grzechów i słabości, które zasypują źródła życia Bożego w samym centrum naszego życia. Kiedy jednak oddamy je z miłością Bogu, to Niepokalana nauczy nas mocy miłowania także poprzez to, co w nas słabe i grzeszne. Rozpoznanie Jej obecności w naszym powołaniu staje się głębsze poprzez poznawanie prawdy o miłości Boga i naszej słabości. Im więcej Boga, tym więcej Pełnej Łaski. Bo tam, gdzie doświadczenie miłości Boga jest prawdziwe, zawsze rodzi się życie duchowe - wrażliwość serca na wszystko, co nazywamy mianem życia Bożego. Najlepszą drogą dla nas jest naśladowanie Jej stylu życia i miłości, który pozwala wśród mnogości mijanych wzorców codziennego życia rozpoznać jej Oblicze, darujące i nam poczucie bycia perłą w ręku Boga. To jest właśnie zwycięstwo!


s.M. Daniela Veselivska