Przedświąteczne spotkanie w Edmonton
Przedświąteczne spotkanie w Edmonton

Jak co roku, pragniemy się z Wami podzielić naszymi przeżyciami w związku z Christmas Party, czyli przedświątecznym spotkaniem z amerykańskim świętym Mikołajem, który odwiedza dzieci w przedszkolu SISEM w Edmonton. Tym razem Santa przyszedł do nas 12 i 13 grudnia.

 


Dzieci mialy okazję przećwiczyć siadanie na kolanie i wspólne zdjęcie z prawdziwym Świętym Mikołajem już wcześniej, bo 6 grudnia w swoich przedszkolnych salach. W tym to dniu Siostry zrobiły prawdziwą sesję zdjęciową połączoną z Ewangelizacją bo przecież trzeba było dziecku powiedzieć ze jest ubrane jako Aniołek, czy pasterz, czy Król czy Maryja z Józefem. Zaskoczyla nas mama jednego malucha -   Freemena, ktora patrząc na zdjęcie zapytała wprost a co to za strój ma ubrany Jej synek. Mama niedawno jest w Kanadzie a przyjechali a właściwie uciekli z Chin. Siostra Izabella wykorzystała pytanie by podzielić się naszą wiarą  i tradycją szopki Betlejemskiej. Mama nawet była dumna, że Jej mała pociecha była uśmiechniętym pasterzem w stajence. Natomiast na spotkanie z Santą zaproszeni zostali zacni goście: rodziny i przyjaciele naszych przedszkolaków. Całość spotkania odbywa się więc w jadalni przedszkolnej i połączonej z nią sali Zielonego Pokoju.

 


Nasi goście zbierali sie już od godziny 3 po południu. Dzieci z Niebieskiego i Żółtego Pokoju pojawiły się zaraz po życzeniach i przywitaniu s.przeł.M. Benedyktyny Lala. Dzieci rozpoczęły śpiewem i grą na dzwonkach i zaraz potem pojawił się oczekiwany Santa. Dzieci ożywione obecnością tego zacnego gościa i swoich rodziców żywo podjęły śpiew kolęd i pastorałek w jezyku polskim i angielskim. Po koncercie Mikołaj zasiadł na swym czerwonym tronie i rozdał dzieciom prezenty: dziewczynki otrzymały zestaw pluszaków, chłopcy natomiast pudło klocków. Przedszkolaki okazały się być bardzo dzielnymi i wszystkie usiadły na kolanach Santy dziekując za podarunek.

 


Nieco inaczej miała się sprawa z dziećmi z Czerwonego i Zielonego Pokoju, są bowiem one tego roku o wiele młodsze. „Dramat” spotkania z Mikołajem rozpoczął się więc w momencie jego pojawienia się na Sali. Wtedy to dwuletni Michael zaczął wołać: Ja nie chcę Santy! Ja nie chcę prezentu. Część dzieci usiadło od razu na kolanach rodziców, przewidując że siostry będą chciały ich skłonić do bliższego spotkania z nieznajomym. Natomiast starsi artyści „śpiewali za dwóch” a czasem nawet za trzech, ogłaszając zebranym, że Jezus narodził się w Betlejem. Eli był tak zajęty konwersacją z Santą na temat swojego eleganckiego stroju, że złapał się za gryf gitary sr. Celinii, która próbowała grą zatuszować płacz najmłodszych.

 

 

Prawdziwą radością było dla nas żywe Dzieciątko, afrykańskiej urody, pełne pokoju i cierpliwości. Nie zapłakało ani przez chwilę. Nawet starsze od niego nasze przedszkolaki nie zdołały pobudzić Dzieciateczka do płaczu. Również Św. Józef wraz z Maryją dumnie i dzielnie stali przy żłóbeczku. Nie zrobił na nich wrażenia ani wielki Czerwony Krasnal, ani rodzice, ani flasze aparatów, ani nawet płacz młodszych kolegów. W końcu swoje już przeszli dwa tysiące lat temu...

 


Po rozdaniu podarunków i sesji zdjęciowej wszyscy zgromadzeni udali się na poczęstunek. Każdy przyniósł coś ze sobą więc każdy znalazł coś dla siebie. Rodzice i dziadkowie podczas swobodnych rozmów wyrażali swoją wdzięczność za przygotowanie koncertu i wplatywanie elementów ewangelicznych w takie spotkania. Przypomina to wszystkim, że to Jezus jest Centrum Bożego Narodzenia.

 

Siostry ze wspólnoty w Edmonton