Przyprowadzić do Jezusa swojego rówieśnika
Przyprowadzić do Jezusa swojego rówieśnika

W listopadzie nie tak dawno obchodziliśmy wspomnienie bł. Karoliny Kózkówny, patronki Ruchu Czystych Serc. Ten ruch jest coraz bardziej rosnącą w siłę duchową rewolucją miłości Jezusa. W obliczu wszechobecnej pornografii, propagandy brutalnego egoizmu i moralnego zepsucia, wielu młodych ludzi buntuje się i nie chce, aby nimi manipulowano, wprowadzając w niewolę uzależnienia od doznań seksualnych. Ruch Czystych Serc pięknie rośnie w naszym kraju - budząc nadzieję, że wychowanie do czystej miłości jest możliwe i potrzebne. Zapraszamy do lektury refleksji s.M. Damiany Szmidt

Zacząć od własnego domu


"Kościół jest naszym wspólnym domem". Trzeba więc zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby każdy człowiek czuł się w tym domu dobrze. A nawet więcej – trzeba zrobić wszystko, aby Kościół stał się domem dla wszystkich ludzi, za których Chrystus oddał swoje życie.

Bł. Jan Paweł II w Encyklice Redemptoris Missio napisał: „Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana! (…). Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca (…) musi przybliżyć się do Chrystusa” (RM 2). I dalej w tejże encyklice papież pisze, że niektóre Kościoły zmagają się z zadaniem nowej ewangelizacji. Rozumieją bowiem, że nie mogą być misyjne wobec niechrześcijan innych krajów, jeśli najpierw nie zatroszczą się by być misyjne wobec chrześcijan we własnym domu (por. RM 34).


Jeśli oziębła pierwotna gorliwość


Wydaje się dziś rzeczą konieczną zatroszczyć się o ewangelizację środowisk chrześcijańskich, w których być może oziębła już pierwsza gorliwość. Do tej ewangelizacji wezwany i zaproszony jest każdy, któremu sprawa Kościoła jest bliska. Do tej ewangelizacji wezwani są ludzie młodzi, szczególnie zrzeszeni w różnych wspólnotach i stowarzyszeniach młodzieżowych, których nie sposób tutaj wymienić. Każda wspólnota w sposób sobie właściwy głosi Chrystusa tym, których spotyka. Przyjrzyjmy się posłudze ewangelizacyjnej wspólnoty Ruchu Czystych Serc. Wspólnota ta stara się żyć według błogosławieństwa Pana Jezusa: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Młodzież z tej wspólnoty pragnie żyć szeroko pojętą wartością i cnotą czystości.


Samo życie, nie słowo


Paweł VI w Adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi pisze: „Człowiek współczesny bardziej wierzy świadkom aniżeli nauczycielom” (EN 41). A Jan Paweł II dodaje: wierzy „bardziej doświadczeniu aniżeli doktrynie, bardziej życiu i faktom, aniżeli teoriom (…). Pierwszą formą świadectwa jest samo życie…” (RM 42). Dalej papież dodaje, że wszyscy będący w Kościele powinni dawać świadectwo, które polega na poświęceniu uwagi ludziom i miłości okazywanej ubogim i tym, którzy cierpią (por. RM 42). Tak rozumiana ewangelizacja jest wielkim wezwaniem dla współczesnego chrześcijanina, także chrześcijanina młodego. To właśnie młodzież jest przyszłością i szansą Kościoła. Wiele razy przypominała o tym bł. Jan Paweł II. To on wzywał młodzież, by nie była obojętna na potrzeby „nowej ewangelizacji”. Podczas spotkania z młodzieżą w Santiego de Compostela 19 sierpnia 1989r. papież wołał: „Chrystus posyła nas, byśmy byli zwiastunami Jego prawdy, Jego świadkami wobec świata, w konkretnej rzeczywistości, wśród innych ludzi, tak jak wy młodych, gdyż wielu z nich na całym świecie nadal szuka drogi, prawdy i życia, lecz nie wie, dokąd iść”[1].


Przyprowadzić do Chrystusa swojego rówieśnika


To wezwanie papieża wydaje się dziś być wyjątkowo aktualne, kiedy wielu młodych ludzi tak łatwo zatraca sens życia. Chrystus jest sensem i celem każdego istnienia. Tylko w Nim młody człowiek może znaleźć odpowiedź na nurtujące go pytania. Dlatego ważne dziś jest, by młodego człowieka przyprowadzić do Chrystusa. Jest to zadanie stojące dziś także przed wspólnotami młodzieżowymi. Młody człowiek musi przyprowadzić swojego rówieśnika do Boga. Jak to zrobić? Przede wszystkim poprzez świadectwo własnego życia, opartego na prawdzie ewangelii. Życia pełnego wiary i entuzjazmu, życia wartościami. Dziś wiele jest takich wspólnot, które gromadzą się przy Źródle, przy Jezusie Chrystusie, które czerpią siłę i moc z Eucharystii, Adoracji Najświętszego Sakramentu i codziennej lektury Pisma Świętego. Są to ludzie piękni Bożym pięknem. Młodzi kochający Boga i ludzi. To oni muszą iść i głosić Chrystusa zmartwychwstałego i żyjącego, który jest sensem ludzkiego życia, który wszystko daje a nic nie zabiera.


Z Bogiem i pod prąd


Ojciec Święty Jan Paweł II podczas jednego ze spotkań z młodzieżą mówiąc o wartości czystości przedmałżeńskiej powiedział: „Wiem Drodzy Młodzi Chrześcijanie, że wielu ma dziś na te i podobne sprawy inny pogląd niż Kościół. Wiem, że trzeba dużej odwagi, by iść pod prąd. Przypominam wam jednak te zasady nie po to, żeby wasze życie czynić jeszcze trudniejszym niż ono jest. Jestem jednak przekonany, że zasady te odpowiadają godności ludzkiej osoby, służą więc waszemu doczesnemu szczęściu i wiecznemu zbawieniu” [2]. Zgodnie z tym co powiedział papież, młodzi ludzie żyjący wartościami często idą pod prąd ówczesnej mody i poglądów. Sami jednak przekonani o wielkiej wartości tego, co robią, stają się radosnymi i autentycznymi świadkami Chrystusa w dzisiejszym świecie. Spotkania z młodymi ludźmi pokazują, ze ich entuzjazm i gorliwość są zaczynem dobra w środowiskach w jakich żyją. To oni przez własny przykład życia przyciągają innych do Kościoła czy nawet do konkretnej wspólnoty. W młodych ludziach drzemie ogromny potencjał dobra, który trzeba rozbudzić, dobrze ukierunkować i wykorzystać. Dlatego też potrzebni są wychowawcy, którzy potrafią dostrzec dobro w młodym wychowanku. Przed wspólnotami młodzieżowymi stoi wielkie i odpowiedzialne zadanie „nowej ewangelizacji”. Młody człowiek sam korzystając z dobrej formacji we wspólnocie potrafi ewangelizować swoje środowisko i tych do których jest posłany. Nie można zapominać, z pierwszym Wychowawcą i Formatorem jest sam Jezus Chrystus. To u Jego stóp młody człowiek zdobywa siłę, mądrość i moc, by głosić światu Boga, który jest Miłością.


Dlatego młodzi w Ruchu Czystych Serc spotykają się na Adoracji Najświętszego Sakramentu i Eucharystii, gdzie Chrystus leczy najpierw ich, często chore i poranione serca a także daje łaskę potrzebną do trwania na drodze ewangelicznych wartości. To trwanie przed Panem i zjednoczenie z Nim przemienia ludzkie serca i czyni je zdolnymi do dawania prawdziwego świadectwa. Na koniec chciałbym przytoczyć wypowiedź Ireny, która pokazuje jak to właśnie rówieśnicy mieli wpływ na jej życie. Niech to świadectwo będzie zachętą dla młodych ludzi w poszukiwaniu prawdziwych wartości i życia nimi każdego dnia.



Z mojego życia wzięte


Kiedy wyszłam z gimnazjum i poszłam do liceum spotkałam na swojej drodze niesamowitych ludzi. Ludzi ciepłych, bezinteresownie obdarowujących szczerym uśmiechem, pomocnych a przede wszystkim głęboko wierzących. Ja taka do końca nie byłam. Mimo tego, że zostałam wychowana po katolicku i wierzyłam w Boga to tak naprawdę w ogóle Go nie znałam. Do Kościoła chodziłam z przymusu Mamy, modliłam się (choć nie zawsze), ale tylko dlatego, że wiedziałam, że tak trzeba i już. Chodziłam do spowiedzi raz na 2 lub 3 miesiące, ale bardzo niechętnie i zawsze to odwlekałam na później. Będąc w gimnazjum kosztowałam już alkoholu, papierosów i ponad to miałam chłopaka, który kompletnie nie był wierzący i moje relacje z Nim zaczęły schodzić na całkowicie złe tory. Nie rozumiałam wtedy wiele rzeczy, wydawało mi się, że wystarczy po prostu być zakochanym (wtedy wydawało mi się że to Miłość) i szczęśliwym i to wystarczy i nic więcej nie będzie mi potrzebne.



Bardzo szybko przekonałam się o tym jak bardzo się myliłam. W liceum zaczęłam się przyjaźnić z tymi ludźmi, którzy jak się później okazało wywarli na mnie ogromnie pozytywny wpływ i to Pan Bóg przez Nich pomógł mi znaleźć odpowiednia drogę. Rozmawiałam z Nimi na różne tematy. Przede wszystkim mówiłam o moich dylematach związanych z Miłością (którą podkreślam- mylnie wtedy rozumiałam). Oni- choć moi rówieśnicy, byli wtedy stokroć mądrzejsi ode mnie i wiele rzeczy mi tłumaczyli. Także warto podkreślić, że od jednej z przyjaciółek dostałam „Miłujcie się”. Ja oczywiście tak od razu nie uwierzyłam, zaczęłam się tylko zastanawiać. Dopiero po około roku czasu (może trochę ponad) zaczęłam wierzyć w to co mi mówili moi przyjaciele oraz w to co „mówiła” gazeta, którą dostałam. Ale to wszystko działo się w bardzo zwolnionym tempie. I muszę podkreślić, że to ja dzięki łasce Pana Boga zaczęłam się na Niego otwierać. A moje otwieranie się polegało na częstszej modlitwie m.in. różańcowej, na częstszej spowiedzi Świętej. Stopniowo zaczynałam chodzi do Kościoła z własnej woli. I stopniowo Pan Bóg odkrywał przede mną wszelkie prawdy, których byłam nieświadoma. I po tym uświadomieniu pewnych rzeczy- a szczególnie tego czym jest prawdziwa Miłość i tego jak bardzo Bóg kocha każdego człowieka wprowadziłam do swojego życia całkiem nowe zasady, zasady, których nie rozumiał mój chłopak. To spowodowało że się rozeszliśmy.



Teraz wiem i rozumiem dlaczego Pan Bóg nie pokazał mi wszystkiego od razu. Po pierwsze myślę, że „nie przeżyłabym” takiego nawału informacji, to byłoby zbyt wiele i pewnie zareagowałabym „Panie Boże co Ty jeszcze ode mnie chcesz, chyba to zbyt wiele”, poza tym myślę, że istotną role odegrało to w jakim ja stopniu byłam otwarta na Pana Boga. Muszę też podkreślić, że zaczęłam jeździć na rekolekcje, które również odegrały ogromną role. To właśnie na nich podczas Adoracji prosiłam Boga o nowe serce, o to by zamienił moje „serce kamienne”, na „dobre serce z ciała”. I tak jak w cytacie pisze (J16, 20-23), dostałam to o co poprosiłam, dostałam moją przemianę. W między czasie przyjęłam Szkaplerz i wstąpiłam do Ruchu Czystych Serc. Ten Ruch jest dla mnie czymś niesamowitym. Napełnia mnie ogromną radością oraz pomaga w trudnych sytuacjach zmobilizować się do walki z pokusami. I chociaż cały czas upadam, to jestem wdzięczna Panu Bogu, gdyż mogę poznać Jego ogromne Miłosierdzie. Teraz wiem że Wiara jest „Czymś” najcenniejszym co mam i jest Ona po prostu spotkaniem z Bogiem, przedsionkiem Nieba, tutaj na Ziemi. Wiem, że żyje po to by prawdziwie kochać Boga i innych ludzi. I wiem, że Życie jest tylko krótką wędrówką. Bardzo chcę to życie dobrze wykorzystać i chcę by było zgodne z wolą Bożą.



s.M. Damiana Szmidt

 

[1]M. Dąbrowska, Jan Paweł II do młodzieży, Pallotinum 2005, s. 216

[2]Jan Paweł II, Odpowiedź Jezusa, w: H. Koźmińska, Podręcznik pokolenia JP II. Ojcowskie słowo do młodych świata, Polski i Lednicy, Poznań 2008, s. 234