Po tym poznasz prawdziwą miłość
Po tym poznasz prawdziwą miłość

„Miłość, aby była prawdziwa musi kosztować, musi boleć, musi ogałacać nas z samych siebie” Matka Teresa z Kalkuty. „Miłość, aby był prawdziwa…” prawdziwa czyli jaka?

W milionach wypowiedzi, tysiącach zapisanych stron, niezliczonych życiowych historiach miłość różnie się podpisuje. Nieraz składa podpis na kartce wierności, nieraz poświęcenia, oddania, szaleństwa, albo po prostu obecności.


Poszukiwana miłość


Szukamy miłości, bo przeczuwamy, że jest największym dobrem, jakie może nas spotkać, że to właśnie ona ukoi największe tęsknoty serca i najgłębsze pragnienia duszy. Szukamy miłości, ale jakby po omacku, naiwnie wierząc, że miłość jest tam, gdzie niewidoczne stają się ciemne strony życia. Nic bardziej mylnego, bo ona ma to do siebie, że dotyka każdej przestrzeni ludzkiego życia. Często pragniemy miłości bez krzyża, ale taka miłość nie istnieje. Nie da się jej zrozumieć bez krzyża. W miłości dzieję się rzecz wręcz odwrotna – im bardziej dotykamy krzyża rezygnując z siebie na rzecz drugiej osoby, tym miłość staje się czystsza, piękniejsza, prawdziwsza. O ile wizja miłości, w której ktoś umiera za nas podoba nam się, o tyle odwrotnie – już niekoniecznie… I wydaje się wtedy, że miłość wygasa, a tak naprawdę wygasa fikcja. Jezus powiedział wyraźnie: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” J 15,13.


Miłość się „czyni”


Czyż nie jest oddawaniem życia cierpliwa miłość rodziców, poranne wstawanie kobiety, by dzieci na czas wyprawić do szkoły, albo naznaczone zmęczeniem, po całym dniu pracy, wieczorne godziny ojca rodziny, który odbiera syna z treningu. Czyż nie są oddawaniem życia niekończące się godziny kapłana posługującego w konfesjonale, odważne kroki osoby konsekrowanej, która czuwa przy chorym, albo po raz kolejny idzie, mimo trudu, by innym głosić jak bardzo są przez Boga kochani. Nie jest przyjemnie znosić przykre uwagi szefa w poczuciu odpowiedzialności za utrzymanie rodziny czy wypełnienie powierzonej misji. Nie jest przyjemnie rezygnować w własnego zdania, planów, czasami marzeń. A jednak niejednokrotnie czynimy tak – w imię miłości. Bo miłość nie jest tylko przyjemnym uczuciem, miłość „się czyni”. To konkretne malują dla nas obraz prawdziwej miłości.
Jaka więc jest owa prawdziwa miłość? To chyba jedno z najtrudniejszych pytań, jakie kiedykolwiek postawiono…


Po czym ją rozpoznać?

Poznasz ją po obecności drugiego człowieka, który trwa pomimo...
Poznasz ją po dawaniu siedemdziesiątej siódmej szansy, nawet gdy dano już siedemdziesiąt sześć.
Poznasz po wierności wykuwanej każdego dnia.
Miłość to słuchanie, zaufanie, wspólny kierunek, siła i szczęście…

U progu Wielkiego Postu Bóg zdaje się wypatrywać nas z tęsknotą, by w czasie, który nadchodzi nieustannie uczyć nas prawdziwej miłości. On będzie nas przeprowadzał przez tajemnicę krzyża, będzie uczył oddawania życia. Najpierw jednak sam hojnie obdaruje miłującą Obecnością i da się poznać jako Miłość Prawdziwa, bo przecież wie, że tylko doświadczając miłości uczymy się kochać.


s.M. Edyta Kapij