Ubóstwo stajni i sekret spojrzenia Maryi
Ubóstwo stajni i sekret spojrzenia Maryi

Świętujemy Boże Narodzenie.  Adorujemy Boga Wcielonego, oglądamy stajenki. Karmimy się bożonarodzeniowym klimatem, w którym jest wyjątkowo wiele ciepła, rodzinności, świateł, blasku.


Ziemia ujrzała Zbawiciela, a co widziała Maryja?


Śpiewamy w psalmie responsoryjnym: „Ziemia ujrzała swego Zbawiciela”. Jednak zanim „ziemia ujrzała”, to pierwszą, która zobaczyła Jezusa była Maryja. Wiedziała kogo ujrzy, ogłosił Jej to Anioł w sposób bardzo opisowy (Łk 1, 30-33): „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca". Czyli wielki, Syn Najwyższego, posiadający tron, panujący nad domem Jakuba, królujący bez końca… I Maryja po porodzie ujrzała Zbawiciela(!): zamiast wielkiego - mały, Syn Najwyższego jako bezsilny, zamiast posiadającego tron – leżący w żłobie, panujący i królujący bez końca - a tu siano, smród i brud… Co widziała Maryja? Czy czuła się zawiedziona po spotkaniu z Aniołem i tym, co stało się w stajni?


Dzisiejsze standardy


Ograniczmy się do trzech wyjść:
1.Na nasze dzisiejsze standardy to dobry materiał do skandalu medialnego, aby udawadniać niesprawiedliwość, stawać się obrońcą człowieka przed Bogiem, który jest niewyrozumiały i nieczuły do słabej kondycji człowieka, narażający człowieka na stres.
2. Albo inaczej. Można rozczulić się tylko nad małym Jezuskiem, któremu zimno w nóżki i zająć się sprowadzaniem kołdry. Też wyjście, bo człowiek to też materia.
3. Można wymienić niepasujące elementy z Bożego Wcielenia. Nie zrobimy tego tak gwałtownie, aby zamieniać żłóbek na tron, ale można się zdecydować na wyjście bardziej dyplomatyczne, bez wypowiadania się ani na tak, ani na nie. Po prostu zamienić żłóbek na żłobek… ale pozłocony, srebrny, albo coś w tym rodzaju. Zawsze to już inaczej.


STOP dla handlu w święta


Tak można robić, ratując się przed innością Boga, forsując swoje rozwiązania na Boże plany, uprawiać mniej lub bardziej pobożny handel. Tak widzi człowiek, nie zawsze umie odnaleźć obietnicy Anioła ze zwiastowania w stajni betlejemskiej. „Nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg” (1 Sm 16,7).
Święta Bożego Narodzenia są wielkim zaproszeniem, aby ujrzeć swego Zbawiciela. Zrezygnujmy z naszych „handelków”. Św. Hieronim rozmyślając o miejscu narodzenia Pana Wszechświata pisał: „O gdybym mógł ujrzeć żłóbek, w którym leżał Jezus Chrystus! Bo my teraz jakoby dla przydania czci Chrystusowi zabraliśmy gliniany żłobek, a ustawiliśmy srebrny. Ale dla mnie cenniejszy jest ten, który został zabrany! Poganom potrzebne są złoto i srebro, natomiast wierzącym chrześcijanom wystarczy ów gliniany żłobek (…). Podziwiam Boga: On, Stwórca świata, narodził się nie pośród złota i srebra, ale pośród błota!”.
Wierzącemu wystarczy gliniany żłóbek. Maryja patrzyła na żłóbek, widziała stajnię, czuła gęste powietrze w szopie, ale kontemplowała Syna Najwyższego, zawierzyła Bogu, dlatego nie musiała martwić się o zamianę żłóbka. Nie jest ważne, aby od razu widzieć spełnienie obietnicy tak po naszemu. Ważne, aby dać Bogu miejsce na bycie Bogiem. Niech On prowadzi. Maryja zawierzyła Bogu, dlatego nie potrzebowała „pozłacania żłóbka”, koloryzowania rzeczywistości. To, co widziała, to Jej wystarczyło.  Nie wpadała też w drugą skrajność, bo skoro „narodził się nie pośród złota i srebra, ale pośród błota”, to nie adorowała błota, ale Jezusa. Maryja uczy przeżywać trudne sytuacje życiowe bez koncentrowania się na naszych „błotkach”, ale na obecności Boga wśród każdego naszego „dzisiaj”. Zawierzyła i nie czekała aż się zacznie lepsze jutro. Dla Niej Bóg był Bogiem działającym i wiernym także w stajni betlejemskiej.


Ulepieni i wezwani


Gliniany żłóbek stał się miejscem narodzenia Jezusa. Mamy coś wspólnego z glinianym żłóbkiem. Boże „ręce ukształtowały mnie, uczyniły(…) ulepił mnie z gliny” (Hi 10,8-9). "Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi" (Rdz 2, 7). Jesteśmy niczym glina w ręku garncarza: „Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku” (Jr 18,6). To od Niego zależy, co chce ulepić. Nie można mieć pretensji o to, że ma być inaczej. I nie chodzi o komformistyczne nastawienie typu „jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”. Wszystko zależy od Boga, ale On szanuje naszą wolność. Urodził się w naszym glinianym żłobie życia. To pewne! Ale czy go ujrzymy jako naszego Zbawiciela, to już zależy od naszej woli, pragnień. Zchodzi do błota, do gliny, aby towarzyszyć nam na drodze przemiany naszego życia aż do pełni życia w Chrystusie. Bóg stwarza człowieka z błota i gliny nie po to, aby być tylko błotem i gliną, niezależną, pustą, skoncentrowaną na sobie. Bóg tchnął w tę glinę swego Ducha, dał Swoje tchnienie. Gliniany żłóbek jest dla Jezusa! On jest naszym skarbem. „Przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (2 Kor 4,7). On staje się człowiekiem. Wchodzi w nasze życie i do naszego „żłóbka” nie po to, aby ostrożnie i na bezpieczny dystans zapowiedzieć swoje odwiedziny, zapewniając, że nas nie dotknie, lekko muśnie. Bóg przenika nasze życie do samej głębi, aby prowadzić nas jako swoje dzieci do Ojca, do pełni życia. „Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa” (Rz 8, 17). Mamy przechowywać ten skarb, przyglądając się jak to robiła Maryja. A Ona przez całe życie "zachowywała i rozważała w sercu" (Łk 2,19) Bożą Obecność. Dzięki temu była blisko Boga: On był w Niej, a Ona w Nim.


Bóg zamieszkał pośród nas. Jest. I czeka na naszą odpowiedź miłości: „Zaklinam was, córki jerozolimskie: Nie budźcie ze snu, nie rozbudzajcie ukochanej, póki nie zechce sama” (Pnp 2,7; 3,5). Kontemplujmy Jezusa Narodzonego naszym życiem wraz z Maryją – to jedyna droga do zawierzenia Bożym obietnicom. Maryja jest najlepszą przewodniczką naszych „życiowych pobudek”. Zawsze jest w odpowiednim miejscu – tam, gdzie chce Bóg.  Życzmy sobie obudzenia ze snu, Bóg się rodzi… codziennie i z wielkiej miłości do Ciebie i do mnie.

s.M. Daniela Veselivska