Słowo Boże na półce czy w sercu?

SŁOWO, KTÓRE DAJE ŻYCIE

Księga Pisma Świętego. Dla nas chrześcijan tak bardzo ważna. I wcale nie dlatego, że ma nam do przekazania ważne informacje, choć i tak jest. Ważna, bo zawiera Słowo dające życie.

Nie doświadczę tego, gdy będzie stała na półce i nawet ładnie się prezentowała. Nie doświadczę jej życiodajne mocy, gdy nie zdobędę się na wysiłek otwarcia, przeczytania, przemyślenia i wprowadzenia w życie jej słów.

SŁOWO, KTÓRE MA MOC

To bardzo konkretna, bardzo realna Księga. Jej Słowo ma moc, bo Bóg mówi i dzieje się.  Słowo które zapada w serce człowieka przemienia je, dotyka, uzdrawia, oczyszcza… Ono takie właśnie jest. Czasem nie widzimy tego od razu i może zbyt szybko się zniechęcamy, ale to Słowo zasiane w sercu, obumrze, wykiełkuje, wyrośnie i przyniesie owoc, jeśli mu na to pozwolę.

SŁOWO, KTÓRE STAJE SIĘ CIAŁEM

Tylko serce człowieka jest glebą dla Słowa. Tylko tam może ono wzrastać i przynosić owoc. I naprawdę można tego doświadczyć. Trzeba dać sobie i Słowu czas, przestrzeń, miejsce. Trzeba okazać cierpliwość i pokorę wobec Słowa a ono zrobi resztę. W jej centrum jest odwieczne Słowo Ojca, Baranek, który gładzi grzechy świata. On jest ostatecznym Słowem Ojca, słowem, które stało się ciałem. Czy to Słowo staje się ciałem także w moim życiu, w mojej codzienności? Czy to Słowo ma realny wpływ na moje wybory, decyzje, relacje?

OSOBISTE ŚWIADECTWO:

Wiele lat temu bardzo umiłowałam Słowo. Zaczęłam więcej czytać, bardziej rozważać. Szukałam interpretacji, poznawałam kontekst, czytałam komentarze, by bardziej zrozumieć. To wszystko pomogło mi coraz bardziej otwierać się na Słowo. Jednak wbrew pozorom nie to było i jest najważniejsze w mojej relacji ze Słowem. Najważniejsze, niezastąpione i najpiękniejsze jest spotkanie z żywą Osobą Jezusa Chrystusa. Spotykam Go żywego i prawdziwego w Słowie. Uczestniczę poprzez kontemplację w wydarzeniach i biblijnych i odkrywam a raczej słucham tego, co Pan mówi do mnie. A mówi wiele i na różne tematy. Nie raz są to słowa przestrogi, czasem słowa wdzięczności, czasem upomnienia, ale ZAWSZE są to słowa pełne miłości. To w relacji ze Słowem doświadczyłam tego, że można przyjąć trudną prawdę o sobie, o swoim życiu, o doświadczeniach jakie nas spotkają, gdy jest ona przekazana z miłością. A tak mówi do nas Bóg. Jego Słowo mnie podnosi, prowadzi, wskazuje kierunek i uczy jak żyć.

Przewijanie do góry