Sól i światło… – V Niedziela zwykła (Rok A/II)

Jeśli wiara nie przenika codzienności, traci sens; jeśli dobro zostaje ukryte ze strachu, nie spełnia swojej misji. Świat nie potrzebuje hałasu  potrzebuje światła.

Pierwsze czytanie: Iz 58,7-10

Drugie czytanie: Kor 2,1-5

Ewangelia: Mt 5, 13-16

13 Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. 14 Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. 15 Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem*, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. 16 Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Jezus nie mówi: „macie być solą” ani „macie być światłem”, lecz „jesteście”. Tożsamość ucznia nie polega na deklaracjach, ale na obecności, która nadaje smak i rozprasza ciemność. Jeśli wiara nie przenika codzienności, traci sens; jeśli dobro zostaje ukryte ze strachu, nie spełnia swojej misji. Świat nie potrzebuje hałasu  potrzebuje światła.

  • Sól – ktoś uczciwy, kto „psuje układ”, bo nie zgadza się na drobne kłamstwo.
  • Światło – człowiek, który pomaga dyskretnie, nie dla pochwał, ale dlatego, że tak trzeba.
  • Nie chować światła – odwaga przyznania się do wartości i wiary bez agresji, ale też bez wstydu.

To właśnie takie ciche wybory sprawiają, że inni  nawet nieświadomie  zaczynają chwalić Boga, bo spotkali dobro.

Zastanowię się…

  • Czy moja wiara ma realny wpływ na moje codzienne decyzje i relacje?
  • Gdzie dziś Bóg wzywa mnie, abym odważniej „świecił”, zamiast się ukrywać?
  • Co sprawia, że moja „sól” traci smak – lęk, wygoda, obojętność?

s.M. Marietta Polak

Foto: pixabay

Przewijanie do góry