15 kwietnia 2026 roku zapisał się w naszej pamięci jako wyjątkowo ciepły, wiosenny dzień. Właśnie wtedy w Berlinie-Weißensee świętowaliśmy niezwykły jubileusz: 80-lecie przybycia Sióstr Służebniczek NMP NP do Szpitala św. Józefa, prowadzonego przez braci aleksjanów.
WSPÓLNE ŚWIĘTOWANIE PEŁNE WDZIĘCZNOŚCI
Świętowanie rozpoczęliśmy od wspólnego obiadu. Było nam bardzo miło gościć, wśród zebranych, Matkę Generalną M. Dąbrówkę Augustyn z Wrocławia, która przyjechała wraz z s. M. Józefą Leyk i s. M. Samuelą Kokott. Nie zabrakło też sióstr, które w minionych latach pracowały w Weißensee oraz sióstr z Wilhelmshorst.
O 14:00 kaplica szpitalna wypełniła się po brzegi. Na uroczystą Mszę Świętą dziękczynną przybyli liczni goście, w tym wielu dawnych współpracowników sióstr. Głównym celebransem był Prałat Stefan Dybowski, a razem z nim koncelebrowało dwóch księży sercanów. W poruszającym kazaniu Prałat Dybowski mówił o pięknie powołania i o tym, jak wiele dobra przez 80 lat wniosły siostry swoją ofiarną służbą. Oprawę muzyczną zapewniły organy i flet, a na koniec wszyscy wspólnie odśpiewaliśmy uroczyste „Te Deum laudamus”.
Po Mszy św. przeszliśmy do Sali św. Aleksego, w której wszystkich powitał dyrektor szpitala Frank Schubert. Głos zabrali też brat Dominik, dr I. Hauth, siostra prowincjalna M. Celina Żymełka oraz przedstawiciele różnych działów szpitala. Przy kawie, cieście i owocach nie brakowało okazji do rozmów, wspomnień i słów wdzięczności.
A JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO?
Jeśli jesteście ciekawi historii sióstr w Weißensee, to opowiemy dziś o samych początkach.
Rok 1946. Powojenny chaos, wysiedlenia Niemców ze Śląska i innych terenów. Wśród tych, którzy musieli opuścić swoje domy, były też Siostry Służebniczki NMP. Szły pieszo, jechały pociągami – w trekach na zachód. Pilnowane przez wojsko, nocowały w obozach, często na gołej ziemi. Głodne, zmęczone i pełne lęku o przyszłość.
Wtedy z pomocą przyszli bracia aleksjanie z Weißensee. Przez lata wspierały ich w szpitalu siostry elżbietanki z Aachen, ale po wojnie musiały wrócić do swojego domu macierzystego. Bracia zaczęli więc szukać nowych sióstr. I tak zaproponowali wysiedlonym służebniczkom dom w Berlinie. W maju 1946 roku jako pierwsza dotarła s.M. Isentrud. Przełożony generalny brat Paulus przyjął ją z otwartymi ramionami. Potem przyjeżdżały kolejne siostry – czasem grupami, czasem pojedynczo, z różnych placówek. Wszystkie były wyczerpane (…). Z upływem czasu było ich już 34.
„Z PUSTYMI RĘKAMI, ALE Z SERCEM PEŁNYM UFNOŚCI…”
Powyższe słowa bł. Edmunda Bojanowskiego stawały się ich codziennością. Duchowość Założyciela była w Weißensee naprawdę żywa. Miłość bliźniego, miłosierdzie, służba człowiekowi z sercem – to kształtowało szpital i dom starców przez dziesięciolecia. Szczególnie w trudnych czasach NRD, ale i później.
Wiele sióstr spędziło tu jesień życia. Tu też znalazły wieczny odpoczynek na cmentarzu.
Dziś prosimy Boga, by dalej trzymał swoją dobrą dłoń nad wspólnotą. Bo naśladowanie Chrystusa jest dziś nadal bardzo potrzebne i aktualne.
Opracowała s.M.Patritia Hoecel, Rheine















