Bliskie jest królestwo niebieskie – II Niedziela Adwentu  (Rok A/II)

Słowo Boże zaprasza mnie najpierw do czuwania, do świadomego przygotowania się. Nie chodzi o nerwowe oczekiwanie, lecz o gotowość serca, która dojrzewa w ciszy. Czas oczekiwania to czas tęsknoty, a tęsknota to dowód, że naprawdę mi zależy.

 W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: «Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie». Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki! Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem.  Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: «Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem?  Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: „Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Słowo Boże zaprasza mnie najpierw do czuwania, do świadomego przygotowania się. Nie chodzi o nerwowe oczekiwanie, lecz o gotowość serca, która dojrzewa w ciszy. Czas oczekiwania to czas tęsknoty, a tęsknota to dowód, że naprawdę mi zależy. Gdy tęsknię za Panem, moje myśli kierują się ku Niemu spontanicznie, jak ku Temu, kogo kocham. Uczę się wtedy żyć z sercem zwróconym ku przyszłości, którą On tworzy, a jednocześnie nie gubić tego, co On czyni we mnie teraz.

Jednak Słowo przypomina też o prawdzie mojego życia: tam, gdzie brak owocu, tam gałąź usycha. A to, co nie przynosi życia, zostaje wycięte i wrzucone do ognia. Te mocne słowa nie mają mnie zniszczyć, one mają mnie obudzić. Pan pokazuje mi, że mogę latami trwać w miejscach, które nie rodzą niczego dobrego; że mogę przyzwyczaić się do duchowej jałowości. A On chce dać mi więcej. Ogień symbolizuje oczyszczenie, koniec tego, co martwe, aby mogło narodzić się coś nowego.

I właśnie dlatego słyszę słowa Jana: „Nadchodzi Ten, który jest mocniejszy ode mnie.” To zdanie uczy mnie właściwego miejsca. Nie jestem centrum. Nie ja zbawiam, nie ja prowadzę świat, nie ja jestem źródłem dobra. Moja wartość nie wynika z mocy, lecz z przynależności. Pokora to prawda. Prawda, że jestem słaby, ale kochany; mały, ale bezcenny; grzeszny, ale powołany. A moim zadaniem nie jest przejąć Bożą rolę, lecz być Jego głosem jedynie głosem, a może właśnie aż głosem. Bo głos, który niesie Słowo, ma moc przemiany serc.

Słowo prowadzi także do rozumienia chrztu, który Jan głosi: to nie obrzęd dla tradycji, ale zaproszenie do nawrócenia, do zmiany myślenia i postępowania. Prawdziwe nawrócenie to zgoda, by we mnie umarło to, co nie jest z Boga: grzech, stare schematy, niewłaściwe przyzwyczajenia, skrzywione spojrzenie na siebie i na innych. To rezygnacja z obsesji na punkcie własnego ego, bo dopóki kręcę się wokół siebie, nie umiem zobaczyć Tego, który nadchodzi.

Nawrócenie jest więc nie tyle jednorazowym gestem, ile procesem oczyszczania, wycinania, przygotowywania drogi. To powolne prostowanie ścieżek w sercu, aby Pan mógł wejść bez przeszkód.

I kiedy tak patrzę na te wszystkie wezwania by przygotować się, czekać, tęsknić, dać się oczyścić, uznać Jego potęgę i swoją małość, pozwolić sobie na zmianę, widzę jedno: Pan naprawdę nadchodzi. Nie tylko kiedyś, w wielkich wydarzeniach historii, lecz dziś, do mojego życia. A ja chcę być gotowy. Chcę, by moje życie było owocne. Chcę być Jego głosem. Chcę pozwolić się przemienić.

Bo On przychodzi, aby dać mi życie :  prawdziwe, głębokie, nowe.

  • Jak wygląda dziś moje oczekiwanie na Pana? Czy w moim sercu jest tęsknota i czuwanie, czy raczej duchowe znużenie i rozproszenie?
  • Co w moim życiu nie przynosi owocu i powinno zostać „wycięte” albo oczyszczone? Jakie przyzwyczajenia, grzechy lub postawy blokują działanie Boga?
  • Czy rzeczywiście uznaję, że „ktoś potężniejszy ode mnie” nadchodzi? Jak przejawia się w moim życiu pokora, słuchanie i gotowość, by nie być centrum, lecz głosem Pana?

s.M. Marietta Polak

Przewijanie do góry