Boże Ciało – święto Boga – Ulicznika

Widząc kolorową procesję w czwartek Bożego Ciała trudno domyśleć się historii tego święta. Można natomiast dojść do wniosku, że to bardzo dziwne święto – dziwne, ponieważ jest jakby niejednoznaczne. Jesteśmy bowiem przyzwyczajeni, że wielkie święta i uroczystości mają wprost swoje źródło w Chrystusie, tudzież w Maryi i ich życiem. A jak to jest z Bożym Ciałem?

 Tradycyjnie podaje się jako źródło widzenia bł. Julianny z Cornillon. Wkrótce potem w wyniku cudu krwawiącej hostii zostaje ustanowione dla całego Kościoła. Nie chciałbym jednak pisać o historii, pozwolę sobie na kilka wolnych refleksji dotyczących tej uroczystości. Czytelnik może zatem swobodnie wybrać z nich to, co uważa za pożyteczne.

CHRYSTUS WJEŻDŻA DO JEROZOLIMY NA OSIOŁKU

Chrystus przychodzi do nas w sposób w jaki byśmy się nigdy nie spodziewali. On, który mówił o sobie, że jest cichy i pokorny sercem, przychodzi do nas i oczekuje pieśni, radości, tańca. Oczekuje, że będziemy głosić Jego Chwałę, że będziemy Go wielbić. Dlaczego? Może dlatego, że wielbienie Boga, jest już uczestnictwem w Jego Chwale. Jeżeli prawdziwie wielbimy i chwalimy Boga wówczas (…)

JEROZOLIMA …

Niesiemy Boga na ulice. Miejsca, gdzie z jednej strony spotykamy przyjaciół, znajomych ale z drugiej miejsca gdzie dzieje się zło. Gdzie słychać szyderczy śmiech szatana podczas gdy młode dziewczyny muszą sprzedawać swoje ciała, aby utrzymać rodzinę, gdzie byli ministranci umierają z powodu przedawkowania, gdzie wzorowi mężowie i ojcowie powodują wypadki, albo leżą otumanieni alkoholem. Na tym polega Boża pokora – chce być wszędzie, nawet tam, gdzie nikt się Go nie spodziewa. Podobnie było, gdy Chrystus przyszedł do Mateusza na ucztę – siedział pośród grzeszników, ludzi odtrąconych, On Święty – przychodzi do tego co zarówno niegodne, ale i sprzeczne z Jego Świętością.

Jeżeli bierzemy udział w procesji, wówczas sami stajemy się nosicielami Boga i będziemy Go nieść zarówno teraz, jak i później, ilekroć będziemy przystępować do komunii z Nim. Zawsze kiedy idziemy z Bogiem w sercu, wówczas odbywa się nasza mała procesja Bożego Ciała, w której my jesteśmy monstrancją (…)

OSIOŁEK …

Pamiętam, jak pewien pokorny spowiednik głosił konferencję o tym, że Bóg w historii niejednokrotnie upodobał sobie osiołka, aby przychodzić do ludzi poprzez jego „posługę”. Czy to wkraczając do Jerozolimy, czy też wędrując w Maryi do Betlejem, albo uciekając do Egiptu, zawsze na osiołku. Czy dzisiaj jest inaczej? (…)

STACJA DZIESIĄTA PĘDZLA MISTRZA DUDY-GRACZA

Na zakończenie chciałbym przytoczyć pewien obraz. Niejednokrotnie miałem to szczęście być w klasztorze jasnogórskim, celu pielgrzymek sierpniowych. Tam też, na piętrze, znajduje się niesamowita droga krzyżowa namalowana przez Jerzego Dudę-Gracza. Stacji jest więcej, niż tradycyjne 14. Jest jednak jedna, szczególna – obnażenie z szat.

Stoi przed nami nagi, szary, wynędzniały i surowy Chrystus. Na głowie ma koronę cierniową, szare ciało gdzieniegdzie okrywa krew. Tuż za nim idzie procesja. Idą biskupi, kardynałowie, kapłani. Prowadzą ich dziewczynki sypiące kwiatki. Na końcu jest baldachim i monstrancja – świętujemy Boże Ciało. Niesamowity, przeszywający obraz pokazuje czym jest procesja i jakiego Chrystusa niesie.

Często mówiąc o ubóstwie Chrystusa, o jego kenozie czyli uniżeniu, mówi się, że nie wystarczyło Mu, aby umrzeć na krzyżu, ale poszedł jeszcze dalej – stał się białym lichym kawałkiem chleba.

Oby tegoroczne święto Bożego Ciała przybliżyło nam Chrystusa ubogiego, pokornego i ”po ludzku” słabego, ale Chrystusa, który jako Bóg jest mocny pokonać nasze zło. Niech zawsze idzie z nami Chrystus, który będzie rozświetlał nasze życie.

Paweł Kowalski SJ

Pełna treść artykułu>>>

Przewijanie do góry