Bo najbardziej wzruszające w Ewangelii jest to, że Bóg nie przestaje przygotowywać uczty, nawet wtedy, gdy człowiek nie odpowiada na zaproszenie.
Pierwsze czytanie: Iz 25, 6-10a
Drugie czytanie: Flp 4, 12-14
Ewangelia: Mt 22,1-14
1 A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: 2 «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. 3 Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 4 Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” 5 Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, 6 a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. 7 Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 8 Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. 9 Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. 10 Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. 11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. 12 Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?”* Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. 14 Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
Król przygotował ucztę.
Nie brakowało niczego.
Stół był nakryty, wszystko czekało.
A jednak ci, którzy zostali zaproszeni, nie przyszli.
Może dlatego, że człowiek łatwo przyzwyczaja się do zaproszeń Boga.
Do tego, że On jest.
Że czeka.
Że można wrócić później.
A Bóg nie przestaje zapraszać.
Przychodzi w zwyczajnym dniu.
W człowieku, którego spotykam.
W słowie Ewangelii.
W Eucharystii.
W chwili ciszy, której czasem tak bardzo brakuje.
Jego uczta nie zaczyna się dopiero w wieczności.
Ona zaczyna się tutaj.
Tylko trzeba przyjść.
Nie z doskonałym sercem.
Nie z uporządkowanym życiem.
Nie z odpowiedziami na wszystkie pytania.
Wystarczy przyjść takim, jakim się jest.
Bo najbardziej wzruszające w tej Ewangelii jest to, że Bóg nie przestaje przygotowywać uczty, nawet wtedy, gdy człowiek nie odpowiada na zaproszenie.
Jego miłość nie obraża się na nasze „później”.
Czeka.
I może właśnie dziś najpiękniejszą modlitwą będzie jedno zdanie:
„Panie, jestem.
Nie chcę już odkładać spotkania z Tobą na później.”
s.M. Marietta Polak







