Wyobraź sobie człowieka, który w wieku 21lat dowodzi oddziałem powstańczym i zdobywa order Virtuti Militari. Kilka lat później czaruje paryskie salony, rozmawiając z Adamem Mickiewiczem, by pod koniec życia zakasać rękawy i budować polską gospodarkę w Wielkopolsce. To nie jest opis fikcyjnego bohatera, to prawdziwe, pełne zwrotów akcji życie hrabiego Cezarego Plater, jednego z najbardziej wszechstronnych polskich patriotów czasów zaborów.
Oto historia człowieka, który udowodnił, że ojczyznę można podźwignąć na trzy zupełnie różne sposoby: szablą i ogniem, słowem i ciężką pracą.
MŁODOŚĆ W DYMIE BITEWNYM. RYCERZ ZE ŻMUDZI
Cezary Plater urodził się w 1810 roku w Wilnie, w zamożnej rodzinie arystokratycznej. Jako student w Berlinie uosabiał wielki świat, otaczał go luksus, sztuka i wysokie sfery. Wiadomość o wybuchu powstania listopadowego zburzyła ten spokój. Hrabia nie zamierzał bezczynnie przyglądać się historii z okien bezpiecznej uczelni, porzucił uniwersytet, przedarł się na rodzinną Litwę i wspólnie z kuzynką Emilią Plater chwycił za broń. Walczył u boku wielkiego generała Dezyderego Chłapowskiego, wykazał się przy tym nie lada odwagą i wielkim sercem. Za swoje zasługi i męstwo na polu bitwy 21 letni Cezary został odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari.
PARYSKI DYPLOMATA
Po upadku powstania Cezary, jak wielu innych patriotów, musiał uciekać z kraju. Jesienią 1831 roku trafił do Paryża – ówczesnej stolicy wolnego świata i centrum Wielkiej Emigracji. Szybo zrozumiał, że skoro nie można już walczyć szablą, trzeba walczyć wpływami, dyplomacją i kulturą. Plater błyskawicznie stał się jedną z najważniejszych postaci paryskiego życia towarzyskiego. Został prezesem Towarzystwa Litewskiego i Ziem pruskich. Jego dom i salony, w których bywał, tętniły życiem. Blisko współpracował z Adamem Jerzym Czartoryskim i obozem Hotelu Lambert. Jako przystojny, tajny agent polityczny, podróżował między Rzymem, Niemcami i Francją. Cezary miał niezwykły dar zjednywania sobie ludzi, rozmawiał z francuskimi ministrami, finansował polskie inicjatywy i łagodził wieczne spory między skłóconymi polskimi emigrantami. Na jego zaproszenie odpowiadali najwięksi np. Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki. Dla zachodnich elit Cezary był twarzą eleganckiej, dumnej i nieujarzmionej Polski.
WIELKA MIŁOŚĆ W CIENIU DREZNA
Prawdziwy przewrót w jego życiu osobistym nastąpił 2 października 1843 roku w Dreźnie. To tam hrabia poślubił Stefanię Małachowską piękną i bardzo bogatą wnuczkę wojewody mazowieckiego. Małżeństwo połączyło dwa potężne rody, a posag Stefanii pozwolił im na zakup wspaniałego majątku w Wielkopolsce. Przez kilka lat ich dom w Górze pod Śremem tętnił życiem, stając się ostoją polskiej kultury, w którym wielka polityka i pomoc najuboższym przeplatały się z sąsiedzkimi wizytami i śmiechem bawiących się w ogrodzie dzieci.
POWRÓT DO KORZENI: PODŹWIGNĄĆ NARÓD OD PODSTAW
Wielu emigrantów w Paryżu żyło wyłącznie wspomnieniami i poezją. Cezary Plater był jednak wielkim realistą. Z czasem zrozumiał, że aby Polska mogła kiedykolwiek odzyskać niepodległość, jej obywatele pod zaborami muszą być silni edukacyjnie i ekonomicznie. Nie mogąc wrócić do swojego ukochanego Wilna, wraz ze swoją małżonką przybywa do Wielkopolski, do majątku w Górze pod Śremem gdzie stworzył samowystarczalny mikrosystem społeczno-gospodarczy, który chronił Polaków przed nędzą i germanizacją. Godne uwagi są jego projekty i inicjatywy, które mówią o jego charakterze, otwartym wrażliwym sercu dla wszystkich i dążeniach do wyznaczonego sobie celu. Plater podjął walkę z lichwą i uzależnieniem finansowym polskich chłopów od pruskich banków zakładając kasę Oszczędnościowo-Pożyczkową. Walczył o ochronę najmłodszych przed germanizacją i wynarodowieniem, stworzył i finansował dom opieki (ochronkę) dla osieroconych dzieci, walczył o podniesienie poziomu życia i zdrowia najuboższych mieszkańców regionu budując w swoim majątku wiejski szpitalik (lazaret) oraz dom opieki dla osób starszych. Walczył o podniesienie poziomu polskiego rolnictwa, by mogło skutecznie rywalizować z niemiecką konkurencją; założył i sam prowadził kółko rolnicze, ucząc polskich gospodarzy nowoczesnych metod uprawiania ziemi, stosowania nowych maszyn oraz hodowli zwierząt; walczył z ubóstwem zakładając stowarzyszenie, którego celem była „mądra pomoc„ w zamian jednorazowej jałmużny, walczył o zjednoczenie Polaków ze wszystkich trzech zaborów, zakładając konspiracyjno-legalne Bractwo Polskie. Pod każdym względem był wielkim człowiekiem, wybitnym rzecznikiem pracy organicznej.
CEZARY PLATER I EDMUND BOJANOWSKI
To nie była zwykła znajomość, to było zderzenie dwóch niezwykłych życiorysów, które połączyła wspólna wizja ratowania polskości. Choć pochodzili z innych światów stworzyli duet, który na zawsze odmienił oblicze wielkopolskiej wsi. Zanim spotkali się w Wielkopolsce, obaj przyjaźnili się z sympatykami i założycielami Zmartwychwstańców, to tam zrodziła się ich wspólna filozofia i teologia odrodzenia narodu, która mówiąc ogólnie, głosi: aby Polska mogła odzyskać niepodległość musi najpierw zmartwychwstać duchowo i moralnie. Cezary Plater to człowiek z siłą charakteru i wodza, i pewnie dlatego potrafił zobaczył w Edmundzie niezwykłą siłę ducha, a jednocześnie zechciał stać się jego „tarczą”, gdyż Edmund miał wizję, ale nie miał pieniędzy, a Plater miał fundusze i wpływy. Plater stał się jednym z najważniejszych patronów i dobrodziejów dzieła Bojanowskiego. Nie tylko wspierał finansowo inicjatywy Edmunda, ale aktywnie wspierał placówki dla wiejskich dzieci (tzw. ochronki), był także dobroczyńcą nowicjatu w Jaszkowie. Łączyło ich wielu wspólnych przyjaciół, a w sposób szczególny, obok zmartwychwstańców, wspólnota jezuitów w Śremie.
SERDECZNA RELACJA OSOBISTA
Ich wzajemna relacja była bliska i bardzo serdeczna. Świadczy o tym zachowana korespondencja, w której obaj panowie wymieniali się listami pełnymi wzajemnego szacunku. Hrabia regularnie słał Edmundowi życzenia imieninowe, dbał o jego zdrowie i traktował go jak zaufanego przyjaciela, z którym dzielił troski dnia codziennego oraz plany rozwoju lokalnej społeczności.
W Górze dowiedziałem się od Plater, w jakim to interesie pisał do mnie, abym przyjechał do niego. Ofiarował się wszelkim środkami pomagać ku dalszemu rozwojowi Ochronek, a mianowicie Nowicjatu jaszkowskiego. Prosił, aby mu tylko spisać potrzeby i resztę się nie troszczyć.(…). Zajęty niezmiernie myślą rozwinięcia tego Zakładu, przypominał, jakich trudności był już świadkiem i współuczestnikiem przy jednym już takim zawiązku religijnym, polskim, Zmartwychwstańców. Dziwny zbieg okoliczności, że do pierwszej organizacji wewnętrznej Ochronek, czyli do uporządkowania Regułki, wpływali Zmartwychwstańcy i Cezary Plater, który do podniesienia i utrzymania ich zakładu głównie się przyczynił, przychodzi i naszemu Zakładowi ofiarować wszelką pomoc. (Dz. 25 IV 1857 r.)







