Przyjaciele Edmunda – Ks. Jan Koźmian (27.12.1814-20.09.1877)

Wśród współczesnych Bojanowskiemu żył człowiek, bez którego historia ochronek i Sióstr Służebniczek mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Jan Koźmian – powstaniec, emigrant, publicysta, ziemianin, twórca pojęcia „praca organiczna”, a w końcu kapłan – należał do tych ludzi, którzy nie szukali rozgłosu, ale pozostawili po sobie trwały ślad. Poznając jego historię, odkrywamy człowieka, który potrafił łączyć patriotyzm z wiarą, a wielkie idee przekuwać w konkretne czyny.

KORZENIE PRZYSZŁEGO SPOŁECZNIKA

Urodzony na Lubelszczyźnie w 1814 roku Jan Koźmian dorastał w czasach, gdy marzenie o wolnej Polsce żyło w sercach całego pokolenia. Jako młody człowiek wziął udział w Powstaniu Listopadowym. Klęska nie odebrała mu jednak miłości do ojczyzny – przeciwnie, skłoniła do poszukiwania głębszych dróg jej odrodzenia.

OD POWSTAŃCA DO MYŚLICIELA

Gdy wybuchło Powstanie Listopadowe, młody Koźmian stanął do walki o niepodległość. Podobnie jak wielu jego rówieśników wierzył, że wolność można odzyskać dzięki zbrojnemu wysiłkowi. Klęska powstania stała się jednak dla niego ważną lekcją. Zrozumiał, że naród potrzebuje nie tylko bohaterów na polu bitwy, ale także ludzi, którzy będą odbudowywać jego siłę duchową, moralną i społeczną.

EMIGRACJA – SZKOŁA ŻYCIA I WIARY

Po upadku powstania Koźmian udał się na emigrację do Francji, gdzie zetknął się z czołowymi przedstawicielami Wielkiej Emigracji. Pobyt za granicą stał się dla niego czasem intensywnego rozwoju intelektualnego i duchowego. Poznał środowiska katolickie skupione wokół odnowy religijnej oraz nawiązał kontakty z osobami, które później odegrały ważną rolę w życiu Kościoła i kształtowały postawy ideowe polskich elit życia politycznego i społecznego, zwłaszcza w Wielkopolsce. Koźmian zaprzyjaźnił się z Założycielami Zgromadzenia Zmartwychwstańców. Coraz mocniej dojrzewało w nim przekonanie, że przyszłość Polski zależy od wychowania człowieka i odnowy życia religijnego.

JAK BUDOWAĆ POLSKĘ BEZ BRONI?

Po powrocie do Wielkopolski Jan Koźmian zaangażował się w działalność społeczną i publicystyczną. Jako redaktor „Przeglądu Poznańskiego” propagował idee pracy organicznej. Uważał, że Polacy powinni rozwijać szkolnictwo, gospodarkę, kulturę i życie religijne. Wierzył, że silny naród buduje się codzienną, uczciwą pracą, a nie jedynie wielkimi zrywami patriotycznymi.

MIŁOŚĆ, CIERPIENIE I ŻYCIOWA PRÓBA

Koźmian ożenił się z Zofią Chłapowską, córką generała Dezyderego Chłapowskiego. Młodzi małżonkowie zamieszkali w Kopaszewie. Ich szczęście nie trwało jednak długo. Najpierw stracili dziecko, a następnie zmarła ukochana żona Jana. To bolesne doświadczenie głęboko wpłynęło na jego życie duchowe. Mimo cierpienia nie zamknął się w sobie, lecz jeszcze bardziej zaangażował się w służbę Bogu i ludziom.

SPOTKANIE DWÓCH LUDZI JEDNEJ IDEI

Jedną z najważniejszych relacji w życiu Jana Koźmiana była przyjaźń z bł. Edmundem Bojanowskim. Łączyła ich wspólna wizja odrodzenia społeczeństwa poprzez wychowanie dzieci, pomoc ubogim i pogłębianie życia religijnego. Bojanowski często odwiedzał Kopaszewo, a spotkania obu przyjaciół stawały się okazją do rozmów o przyszłości Kościoła i narodu. W swoich zapiskach Bojanowski wspominał chwile spędzone z Koźmianem jako wyjątkowo cenne. Współpraca obu przyjaciół opierała się na wzajemnym szacunku i głębokim zaufaniu.

RAZEM DLA OCHRONEK I SŁUŻEBNICZEK

Jan Koźmian od początku wspierał dzieło tworzone przez Bojanowskiego. Pomagał w organizowaniu ochronek dla dzieci wiejskich oraz służył radą, jako prawnik, przy tworzeniu Zgromadzenia Sióstr Służebniczek. Wspólnie opracowywali podstawowe założenia przyszłej reguły zakonnej, a Koźmian pomagał także w kontaktach z władzami kościelnymi.

OD ZIEMIANINA DO KAPŁANA

Po śmierci żony Koźmian wstąpił do seminarium i przyjął święcenia kapłańskie. Uważał ten krok za naturalne zwieńczenie swojej drogi duchowej. Jako kapłan kontynuował działalność duszpasterską i publicystyczną, starając się łączyć głęboką wiarę z odpowiedzialnością za sprawy społeczne i narodowe. Szybko znalazł uznanie w oczach zwierzchników Kościoła Poznańskiego i został sekretarzem abpa Mieczysława Ledóchowskiego, a po jego przymusowym wyjeździe z kraju, w trudnych latach Kulturkampfu, także delegatem apostolskim kierującym faktycznie diecezjami poznańską i gnieźnieńską.

STRAŻNIK DZIEŁA BOJANOWSKIEGO

Szczególne miejsce w jego posłudze zajmowała opieka nad Zgromadzeniem Sióstr Służebniczek. Był dla sióstr nie tylko urzędowym przełożonym i komisarzem kościelnym, ale także przewodnikiem duchowym. Wiele razy pośredniczył w rozmowach z władzami kościelnymi, pomagał w zakładaniu nowych placówek i troszczył się o zachowanie charyzmatu pozostawionego przez Edmunda Bojanowskiego. Po śmierci Bojanowskiego pozostał jednym z najważniejszych opiekunów zgromadzenia.

Przewijanie do góry