Kapłan o wielkim sercu, otwartych dłoniach, przenikliwym spojrzeniu, troszczący się o lud… Uczestniczył w ważnych wydarzeniach rozwijającego się Zgromadzenia jak np. otwarcie domu nowicjatu w Jaszkowie. Żywo interesował się działalnością Edmunda. W czasie wolnym od zajęć i wykładów w seminarium przyjeżdżał do Edmunda, by razem spędzić czas. Prowadzili stałą korespondencję ze sobą.
DZIECIŃSTWO I MŁODOŚĆ
Ksiądz Antoni Brzeziński urodził się w Poznaniu, 5 czerwca 1820 r. Był jedynakiem, synem Jana i Marianny. Jego matka urodziła go po ukończeniu 50 roku życia. Uczęszczał do gimnazjum im. świętej Marii Magdaleny w Poznaniu. Po zakończonej nauce, w 1842 r. rozpoczął studia. Studiował filozofię i teologię we Fryburgu Bryzgowijskim i w Bonn, a następne lata spędził w seminarium diecezjalnym w Poznaniu. W 1847 r. został wyświęcony na kapłana. Najpierw zajmował się pracą katechetyczną w gimnazjum w Trzemesznie. Po roku został kapelanem wojsk polskich. Związane to było z wybuchem Powstania Wielkopolskiego. Po zakończeniu Powstania pełnił obowiązek rektora parafii w Swarzędzu. W roku 1849 został mianowany proboszczem w Baszkowie. Prawdopodobnie właśnie wtedy zapoznał się z błogosławionym Edmundem Bojanowskim i jego dziełem. Nawiązali bliską relację. Łączyło ich podobne spojrzenie na otaczającą ich rzeczywistość, obaj widzieli potrzeby ludu, którym starali się sprostać. Z parafii, w której posługiwał, pochodziło wiele kandydatek do Zgromadzenia, które on sam przywoził najpierw do Podrzecza, a potem do Jaszkowa. Wśród nich była Elżbieta Szkudłapska, późniejsza mistrzyni nowicjatu i przełożona generalna.
NOWA DROGA
Był rok 1854 r. To właśnie w tym czasie ksiądz Antoni Brzeziński otrzymał dekret abp. Leona Przyłuskiego mianujący go na profesora prawa kanonicznego i historii Kościoła w seminarium duchownym w Poznaniu. Ksiądz Brzeziński musiał więc opuścić Baszków. Nie zerwał jednak relacji z bł. Edmundem Bojanowskim. Wręcz przeciwnie. Posługując w seminarium był w stałym kontakcie z Edmundem i rozwijającym się jego dziełem. Ich przyjaźń trwała. Podobnie jak ich współpraca. Ksiądz Brzeziński rozprowadzał czasopismo „Pokłosie” – było to czasopismo literackie założone przez Bojanowskiego. Uczestniczył w ważnych wydarzeniach rozwijającego się Zgromadzenia jak np. otwarcie domu nowicjatu w Jaszkowie. Żywo interesował się działalnością Edmunda. W czasie wolnym od zajęć i wykładów w seminarium przyjeżdżał do Edmunda, by razem spędzić czas. Prowadzili stałą korespondencję ze sobą. Od 1854 do 1868 roku napisał 37 listów do Bojanowskiego, z których przebija wielki szacunek i zaufanie do Ojca Założyciela.
POWOŁANIE TO DAR, KTÓRY TRZEBA ODKRYĆ
Ksiądz Brzeziński ofiarnie posługiwał w seminarium gnieźnieńskim. Był cenionym kapłanem i profesorem. Jednak w sercu odkrywał, że Pan Bóg wzywa go na inną drogę. W roku 1865 poprosił o zwolnienie z powierzonych mu zadań. W tym samym roku wstąpił do Kongregacji Księży Filipinów na Świętej Górze. W ten sposób stał się jeszcze bliższy dziełu Edmunda Bojanowskiego. Do końca miał z nim stały, serdeczny kontakt. W czasie choroby i ostatnich dni Edmunda, posługiwał w parafii Osieczna – położonej niedaleko Górki Duchownej. Ksiądz Brzeziński jest autorem mowy żałobnej, którą wygłosił podczas pogrzebu ojca Edmunda.
PO ŚMIERCI PRZYJACIELA
W roku 1871 ksiądz Brzeziński napisał „Krótki rys życia Edmunda Bojanowskiego”, wydany drukiem pierwszy raz w grudniu, a w następnym roku włączył go do publikacji poświęconej zmarłemu: „Wspomnienie o śp. Edmundzie Bojanowskim, Fundatorze Zgromadzenia Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanej”. Jednak po odejściu z tego świata błogosławionego Edmunda, ksiądz Brzeziński nie oddalił się od jego dzieła. Wręcz przeciwnie. Wziął pod opiekę duchową siostry służebniczki będąc komisarzem biskupim w Dębicy od chwili zaistnienia ich jako zgromadzenia autonomicznego. Prowadził dla nich rekolekcje, wygłaszał konferencje ascetyczne, opublikował „Zbiorek Nabożeństwa Domowego dla ochronek sióstr Zgromadzenia Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanego Poczęcia”.
PRZYJACIEL UBOGICH
Ksiądz Antoni Brzeziński był zawsze blisko drugiego człowieka, zwłaszcza tego najbardziej potrzebującego. Jego miłosierna postawa wobec bliźniego ujawniła się zwłaszcza po kasacie przez rząd pruski Kongregacji Księży Filipinów w 1875 r. Po niej przeniósł się ksiądz Brzeziński do Krakowa, a potem do Tarnowa, gdzie przez wiele lat poświęcał się z wielką gorliwością dziełom społecznym i charytatywnym. Zmarł w Tarnowie 18 stycznia 1898 roku.
Fragment „Nasza Przeszłość” doskonale oddaje rys sylwetki ks. Brzezińskiego:
Pociągająca to była postać, kapłan głębokiej pobożności, światły i tak dobry dla ubogich. Znał co cierpią „biedaczkowie”, cicho czynił wiele dla nich, płyną łzy wdzięczności i żalu po zgasłym, bo nie zliczysz osób, rodzin, domów, gdzie zaglądał, wspierał i pocieszał. Wygnańcom z Księstwa wyrabiał urzędy i posady, chorym obiady, młodzieży torował drogę do kształcenia… Grosz zebrany na probostwie w Baszkowie ciepłą ręką wydał przed laty na „Towarzystwo pomocy naukowej” w Poznaniu, na legaty pobożne w Baszkowie, Krotoszynie… Któż zdoła wyliczyć wszystkie jego wsparcia starannie ukrywane!”
KILKA SŁÓW ŚWIADECTWA
Sylwetkę księdza Brzezińskiego poznajemy również ze słów świadectw zawartych o nim w Dzienniku bł. Edmunda:
Z poczty zastałem list od ks. Brzezińskiego z Baszkowa.(…) Cały ten list jest tak serdeczny i malujący prawdziwego kapłana Chrystusowego, jakim rzeczywiście jest w całem swem życiu kochany ks. Brzeziński. /Dz 17.03.1854/
W domu zastałem list od ks. Brzezińskiego z Baszkowa, donoszący o dwóch gotowych do wzięcia na Ochronkę wiejską kandydatkach, które w parafii swojej wyszukał.(…) Mój Boże! Gdzie kapłan gorliwy, jakże to i święte powołania się budzą pod jego wpływem i święte przedsięwzięcia pomyślnie przyjmują się i rosną. /Dz 10.05.1854/
Wróciłem do domu na 12tą. Odebrałem z poczty list od ks. Brzezińskiego z Baszkowa. (…) Jakże ten poczciwy kapłan ciągle myśli tylko, aby coraz więcej dobrego czynić! Oby mu Bóg miłosierny błogosławił w jego wszystkich zbawiennych usiłowaniach i zamysłach, a nasamprzód aby mu dał odzyskać nadwątlone zdrowie i zachować go raczył jak najdłużej przy tak potrzebnem dla ubogich, życiu. /Dz 27.06.1854/
Wczoraj odebrałem od Jagusi przyniesiony przez Marynkę list od ks. Brzezińskiego, w którym za 18 dni obiecuje się na trzy dni przybyć do nas w przejeździe do Poznania. Serdecznie cieszę się na to. O, żebym takiego człowieka miał tu w okolicy! /Dz 19.10.1854/







