Na targi pracy, w jednym z liceów w Edmonton, zostałam zaproszona jako siostra zakonna, by reprezentować życie konsekrowane i podzielić się z młodzieżą świadectwem służby Bogu i ludziom. Już od pierwszych chwil czułam, że to nie będzie zwykłe wydarzenie – przy naszym stoliku zatrzymywało się wielu uczniów, często z autentyczną ciekawością w oczach.
Pytali, czym zajmują się siostry zakonne, jak wygląda nasza codzienność i – co szczególnie mnie poruszyło – jak można w Kanadzie wstąpić do zgromadzenia. Dla niektórych było to pierwsze spotkanie z zakonnicą w życiu. Widać było zdziwienie, ale też szacunek i otwartość. Inni podchodzili po coś bardziej duchowego – prosili o cytat z Pisma Świętego albo o różaniec. Te proste gesty pokazywały, jak bardzo młodzi ludzie poszukują sensu i głębi.
SPOTKANIA
W przerwach między rozmowami z uczniami podchodzili do mnie także rodzice oraz przedstawiciele innych zawodów. Często prosili o modlitwę – za rodzinę, za zdrowie, za trudne decyzje. Te krótkie spotkania, nieraz bardzo osobiste, przypominały mi, jak wielka jest potrzeba obecności Boga w codziennym życiu ludzi.
JESTEŚMY POTRZEBNE
To doświadczenie umocniło mnie w przekonaniu, że jako osoby konsekrowane jesteśmy potrzebne światu. Jesteśmy świadkami – nie tylko przez to, co mówimy, ale przez samą obecność. Widziałam młodych ludzi noszących krzyżyki na szyi, mających cytaty z Pisma Świętego w telefonach, otwartych na modlitwę różańcową. To znak, że wiara wciąż żyje w sercach młodego pokolenia.
Z PRZEKONANIEM…
Wróciłam z tych targów z wdzięcznością i nadzieją. Z przekonaniem, że ludzie – może nie zawsze wprost – wracają do Boga, do modlitwy, do Kościoła. I że nawet jedno spotkanie, jedno słowo czy jeden uśmiech mogą stać się początkiem czegoś większego.
s.M. Rafała Duraj







