Jezus – Król wchodzi do Jerozolimy, by ją wyzwolić z niewoli zła i grzechu. Ale spotyka się z kompletnym brakiem przyjęcia. Ci, którzy dziś z euforią rzucają pod stopy Jezusa swoje płaszcze i gałązki, za kilka dni odwrócą się od Niego plecami i wydadzą na ukrzyżowanie.
Pierwsze czytanie: Iz 50, 4-7
Drugie czytanie: Flp 2, 6-11
Ewangelia: Mt, 21, 1-11 (procesja)
„Gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów i rzekł im: «Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie! A gdyby wam kto co mówił, powiecie: „Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści”». Stało się to, żeby się spełniło słowo Proroka: Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy. Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus polecił. Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich. A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach! Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: «Kto to jest?» A tłumy odpowiadały: «To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei».
- Dzisiejsza Ewangelia wprowadza nas w przeżywanie najważniejszego tygodnia w roku liturgicznym. Jezus w uroczysty sposób wjeżdża do Jerozolimy – miasta, w którym dokona się Jego sąd, męka, cierpienie, odrzucenie przez człowieka po to, by za jego murami ponieść śmierć. Ale też, by ostatecznie zwyciężyć zmartwychwstając. Jezus wjeżdża do Jerozolimy jako Król, jako prawdziwy Pan i Władca. On ma moc pokonać swoich wrogów. Czyni to jednak w sposób kompletnie niezrozumiały dla człowieka. Jego bronią jest pokora i miłość. On ma upodobanie w środkach ubogich – takich, na które świat nie zwraca uwagi. Czyni tak odkąd przyszedł na świat. Prostota i ubóstwo to cechy, po których można rozpoznać Jego obecność. Jezus wjeżdża do Jerozolimy na osiołku. Na osiołku Józef prowadził Maryję do Betlejem. Jezus wybiera to co w oczach świata jest pogardzane. Wybiera to co słabe, co być może nie zasługuje nawet na uwagę. On w innych kategoriach patrzy na rzeczywistość.
- Być może i w moim życiu są takie przestrzenie, które nie uważam za godne uwagi (bo świadczą o mojej słabości, bo się ich wstydzę, bo nie potrafię ich zaakceptować). Być może to ich Jezus najbardziej potrzebuje. Być może chce je wykorzystać, by ostatecznie okazać swoją moc i siłę. Co jest takim moim „osiołkiem”, którego chętnie ukryłbym przed światem w jakiejś ciemnej stajni? Może warto go uwolnić i po prostu oddać Jezusowi? On wykorzysta to dla pomnożenia swojej większej chwały.
- Spróbuję dziś – choć przez chwilę – zatrzymać się przy tej scenie Ewangelicznej. Spróbuję towarzyszyć Jezusowi wjeżdżającemu do Jerozolimy i świadomemu co Go czeka w Wielki Piątek. Poproszę Go o łaskę wierności – zwłaszcza w momentach pokus odejścia od Niego i zwątpienia w Jego miłość.
s.M. Srafia Szymik







