Owce rozpoznają głos pasterza. To znaczy, że istnieje w człowieku zdolność słuchania Boga, ale ona nie rodzi się z hałasu, tylko z bliskości.
Pierwsze czytanie: Dz 2, 14a. 36-41
Drugie czytanie: 1 P 2, 20b-25
Ewangelia: J 10, 1-10
Jezus powiedział:
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych.
Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.
Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości.
W tym fragmencie Jezus mówi o sobie jako o bramie nie tylko o kimś, kto prowadzi, ale o Tym, przez którego się przechodzi. To bardzo osobiste: wiara nie jest tylko słuchaniem o Bogu, ale decyzją, by wejść w relację, która zmienia sposób życia.
Owce rozpoznają głos pasterza. To znaczy, że istnieje w człowieku zdolność słuchania Boga, ale ona nie rodzi się z hałasu, tylko z bliskości. Im bardziej jesteśmy zanurzeni w wielu „głosach” świata, lęku, oczekiwań, tym trudniej rozpoznać ten jeden, który naprawdę prowadzi do życia. Jezus nie mówi, że nie ma innych głosów. Mówi, że nie wszystkie prowadzą do życia.
Niektóre „kradną i niszczą” odbierają pokój, wolność, sens. I tu pojawia się głębokie pytanie: czy potrafię odróżnić to, co daje mi życie, od tego, co tylko chwilowo je wypełnia?
„Ja przyszedłem, aby owce miały życie i miały je w obfitości.”
Nie chodzi tylko o istnienie, ale o pełnię, o życie, które ma głębię, kierunek i pokój, nawet pośród trudności. Wejść przez tę bramę to zaufać, że Jego droga choć czasem cicha i wymagająca prowadzi do czegoś więcej niż to, co sam potrafię sobie zbudować.
s.M. Marietta Polak







