Poznaj człowieka, o którym historia mówi niewiele, a który odegrał znaczną rolę w dojrzewaniu duchowego dziedzictwa człowieka wielkiej wiary, modlitwy a jednocześnie wielkiego społecznika, prekursora Soboru Watykańskiego II, nazywanego „SERDECZNIE DOBRYM” – bł. Edmunda Bojanowskiego.
KIM BYŁ?
Ks. Gieburowski był kapłanem archidiecezji poznańskiej. Urodził się 15.11.1825r. w Mielżynie, małej miejscowości na terenie Wielkopolski, położonej ok. 60 km od Gostynia. W swoim kapłańskim życiu związany był z parafiami: Strzelce Wielkie – parafia pw. św. Marcina bp.; Środa Wlkp. – parafia pw. Wniebowzięcia NMP; Górka Duchowna – parafia pw. Matki Bożej Pocieszenia i św. Michała Archanioła, gdzie w pierwszych latach kapłaństwa pracował jako wikary, a później – jako proboszcz. W latach 1855-1856 pełnił funkcję wikariusza w Strzelcach Wielkich, do których parafii należał Grabonóg – rodzinna miejscowość bł. Edmunda. Właśnie wtedy rozpoczęła się ich znajomość, która z czasem przerodziła się w dojrzałą, owocną przyjaźń. Po raz pierwszy bł. Edmund wspomina o ks. Gieburowskim w swoim „Dzienniku”
Po południu chciałem pójść do Ochronki Podrzeckiej, ale nadjechali ks. Grzeszkiewicz i nowy ks. wikariusz Gieburowski ze Strzelcza. Miły i nader uprzejmej zewnętrzności księżyna. (Dz. 6.09.1855)
Choć sam nie jest dziś tak szeroko znany jak bł. Edmund Bojanowski, odegrał bardzo ważną rolę szczególnie w ostatnich latach jego życia.
DOJRZAŁA PRZYJAŹŃ
Istniała między nimi głęboka, dojrzała przyjaźń, oparta na wierze, pobożności maryjnej i trosce o ludzi ubogich. Bojanowski często odwiedzał Górkę Duchowną, a ks. Gieburowski wspierał jego dzieła wychowawcze, charytatywne i religijne. Świadectwa z epoki wskazują, że kapłan bardzo cenił duchowość i działalność społeczną Bojanowskiego. Ks. Stanisław, jako przyjaciel, żywo interesował się życiem prywatnym, a zwłaszcza zdrowiem bł. Edmunda. Ich korespondencja, bardzo bogata, nasycona jest serdecznością, zaufaniem oraz wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem. Bł. Edmund w swoim „Dzienniku” prawie 300 razy, przy różnych okazjach, wspomina ks. Gieburowskiego.

Górka Duchowna
NAJWAŻNIEJSZE DZIEŁO
Ks. Stanisław wspierał na różne sposoby Edmundowe dzieło powstawania pierwszych ochronek dla dzieci wiejskich na ziemiach polskich, które stały się początkiem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej. Angażował się na rzecz pozyskania funduszy i propagowania samej idei ich powstawania. Działał powołaniowo – opiniował niektóre kandydatki, brał udział w ich formacji, odwiedzał Ochronki, uczestniczył w świętach ochronkowych, był w stałym kontakcie listownym z wieloma ochroniarkami. Polecał modlitwie sióstr wiele spraw, które prowadził w swojej działalności duszpasterskiej. Wspierał swego przyjaciela w dziele przeszczepienia Zgromadzenia na Śląsk. Dwukrotnie towarzyszył bł. Edmundowi w podróży do Poręby.
POD OKIEM MATKI
Relacja między obydwoma mężczyznami nie ograniczała się jednak tylko do przyjaźni osobistej. Po objęciu parafii w Górce Duchowne, ks. Gieburowski jako gorliwy duszpasterz, rozwijał kult MB Pocieszenia i troszczył się o miejscowe sanktuarium. Często korzystał z wysokiego poziomu kompetencji i zdolności literackich bł. Edmunda, które bardzo cenił. Na prośbę ks. Gieburowskiego, Bojanowski opracowywał modlitwy i teksty związane z kultem Maryi z Górki Duchownej. Świadczy to o ich ścisłej współpracy duszpasterskiej i duchowej.
OSTATNI DOM
Pod koniec życia, po nieudanej próbie zostania kapłanem, gdy wskutek problemów rodzinnych i utraty majątku, bł. Edmund został bezdomny, przyjaciel zaprosił i przyjął go na swoją plebanię w Górce Duchownej. Stamtąd Bojanowski kierował założonym przez siebie Zgromadzeniem, tam modlił się i pod opieką przyjaciela przygotowywał do śmierci. E. Bojanowski przebywał w Górce Duchownej do dnia 7 sierpnia 1871 r., kiedy to Pan Bóg odwołał go do wieczności.

Probostwo w Górce Duchownej. Na podstawie kartki z XIX w.
ŚWIADEK ŚWIĘTOŚCI
Ks. Gieburowski był jednym z najważniejszych świadków życia i śmierci Bojanowskiego. Podczas uroczystości pogrzebowych wygłosił mowę, w której scharakteryzował przyjaciela słowami: „Całe jego życie to jeden wątek miłości bliźniego…” To właśnie dzięki świadectwom ks. Gieburowskiego znamy wiele szczegółów dotyczących ostatnich miesięcy życia przyszłego błogosławionego. Zachowało się stosunkowo niewiele osobistych zapisków proboszcza z Górki Duchownej. Z jego wspomnień, mowy pogrzebowej i świadectw współczesnych wynika, że w Edmundzie Bojanowskim szczególnie podziwiał: niezwykłą dobroć i miłość bliźniego, wiarę, pokorę, troskę o lud wiejski, pobożność maryjną, pogodę ducha w cierpieniu i poddanie się woli Bożej. Ks. Gieburowski odszedł do wieczności 19.09.1891 r. i został pochowany w Górce Duchownej.
Z DZIENNIKA EDMUNDA:
Około południa przybył do chorej ks. Gieburowski i przy tej sposobności chciał się wymówić od pojechania do Podrzecza. Znalazłem go niedobrze uprzedzonym tak przeciwko Ochronce, jakoli Instytutowi w Gostyniu. Przedstawiwszy mu atoli rzecz z prawdziwej strony, nakłoniłem go, że został na obiedzie, aby pojechać ze mną na Gwiazdkę dzisiejszą do Podrzecza (…). Dzieci kolędy dobrze śpiewały, powtarzały bajeczki i powiastki, a z katechizmu wypytywała ich Elżbietka. Szereg zapytań, od stworzenia świata aż do Zesłania Ducha Świętego, bardzo zgrabnie w połączeniu katechizmu z historią świętą przeprowadziła. Na zakończenie kilka jeszcze ładnych prześpiewały kolęd. Ks. Gieburowski wielce zadowolony przystąpił do łamania opłatków i ładnie do dziatek i zgromadzonych rodziców przemówił. (Dz. 22.12.1855)
Ledwo zjadłem zostawiony obiad, przybyli księża z Strzelcza. Ks. Gieburowski niezmiernie Ochronkami zajęty. Chce koniecznie w Strzelczu i na Piaskach Ochronki założyć. Dużo z nim mówiłem o tem. Zaraz po Nowym Roku chce przybyć do mnie, aby się bliżej rozmówić. (Dz. 28.12.1855)
Wróciłem do domu na obiad. Przybyli księża Gieburowski i Grzeszkiewicz z projektem wyprawienia w Strzelczu żałobnego obchodu za Mickiewicza na grobie Miaskowskiego. Piękna zaiste myśl64, a jeszcze piękniejsza w tem, że zebraną składkę chcą obrócić na Ochronkę w Strzelczu połączoną z szpitalem i dać temu zakładowi imię Miaskowskiego. Aby się o tem bliżej porozumieć, pojechaliśmy do Goli. Nie zastawszy Potworowskiego, dojechaliśmy do Dusiny. Tam mówiliśmy wiele o Ochronkach, których urządzenie nowe dopiero z naszych opowiadań poznano. (Dz. 28.01.1856)
Smutną przyniósł wiadomość, że z polecenia konsystorza ks. Gieburowski ma się przenieść do Środy, a na jego miejsce przychodzi ks. Idzikowski z Ostrowa. (Dz. 20.06.1856)
Odebrałem list Gieburowskiego, księdza z Środy, donoszący o jego usadowieniu się tamże. Nad wieczorem burza z deszczem, który przez całą noc padał. (Dz. 8.07.1856)
Poręba. Pogoda, czasem deszczyk przepaduje. Ks. Gieburowski odprawił Mszę św. w Leśnicy na intencję wszystkich sióstr. Pożegnaliśmy się z ks. Rimlem (…). My w Porębie przepędziliśmy dzień cały. Obiad zgotowały nam siostry. Po południu byliśmy na Górze Św. Anny. O. Władysław odprowadził nas do Poręby. (Dz. 9.07.1867)
KS. STANISŁAW GIEBUROWSKI:
Nie zapomnę też, z jakiem to zaparciem siebie, z jakiem poświęceniem, z jaką gorliwością, choć schorzały, pokaszlujący, jechał ze mną przed 6 laty śp. Edmund do Poręby na Górny Śląsk, aby tam nowicjat dla Sióstr swoich otworzyć. Pnie się po górach, przeprawia po kamienistych parowach, nie dosypia, nie dojada, a poucza, daje wskazówki, ukrzepia i jakoby najukochańsze, najdroższe dziecię swoje, kapłanom pobożnym pod opiekę porucza Siostry.
W tejże podróży swej na Śląsk, szczególniejszą uczuł potrzebę poświęcenia się na kapłaństwo. „Wierz mi, rzekł, zawsze od młodości czułem gorące powołanie do stanu duchownego, ale nigdy ono silniej się we mnie nie odezwało, jak teraz, kiedy Zgromadzenie coraz bardziej rośnie. O! co bym ja dał za to, gdybym mógł przynajmniej w nowicjatach moich, Siostrzyczkom moim choć po jednej Mszy św. odprawić! (…)” (Górka Duchowna. Fragment kazania na pogrzebie E. Bojanowskiego)







