To wybitna postać wielkopolskiego duchowieństwa, kapłan, filipin z klasztoru na Świętej Górze pod Gostyniem, uznany przez Kościół za Sługę Bożego. Jego życie to poruszający przykład awansu społecznego oraz niezłomnej służby najuboższym w czasach zaborów.
OD SYNA RYBAKA DO ZARZĄDCY SZLACHECKIEJ REPUBLIKI
Wawrzyniec Kuśniak przyszedł na świat w Czarnkowie nad Notecią jako syn ubogiego rybaka, Józefa oraz Agnieszki z Michalczanków. Jego dzieciństwo upłynęło w cieniu biedy, a przedwczesna śmierć ojca, zmusiła go do przerwania nauki w gimnazjum, w Wałczu. Pozbawiony środków do życia nastolatek musiał podjąć ciężką pracę fizyczną – najpierw jako stróż w psiarni dworskiej w Wojciechowicach, a później jako pisarz gospodarczy i ekonom w majątku Mchy. To właśnie tam uciekł przed przymusowym poborem do pruskiej armii i dzięki wsparciu lokalnego duchownego wstąpił w 1811 roku do Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu. Choć pochodził z nizin społecznych, jego inteligencja i talent sprawiły, że po studiach teologicznych w Poznaniu i święceniach kapłańskich został wybrany na przełożonego (superiora) klasztoru. Przez 27 lat mądrze i z oddaniem przewodził tej wspólnocie.
KAZNODZIEJA ZAKORZENIONY W SŁOWIE I SŁUGA BOŻY
Życie duchowe ks. Kuśniaka cechowało się głębokim zakorzenieniem w charyzmacie filipińskim, łączącym surową ascezę z radosną, bliską ludziom pobożnością. Jako wybitny kaznodzieja i ceniony spowiednik, opierał swoje nauczanie na doskonałej znajomości Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła, unikając modnego w jego epoce, przesadnego moralizatorstwa na rzecz autentycznej siły słowa Bożego. Jego mistycyzm nie był jednak oderwany od rzeczywistości – uważał, że miłość do Boga musi manifestować się w konkretnym działaniu dla drugiego człowieka. Umarł w opinii świętości, a dowodem na wyjątkowy szacunek, jakim go otaczano, stał się rozpoczęty w XX wieku proces beatyfikacyjny, w którym oficjalnie nadano mu tytuł Sługi Bożego.
CICHY OBROŃCA PRZED PRUSKIM UCISKIEM
Choć ks. Kuśniak unikał zaangażowania w radykalną, powstańczą politykę, jego codzienna działalność miała ogromne znaczenie narodowościowe i społeczne. Działał w realiach intensywnej germanizacji, w których Kościół katolicki stanowił jedną z najważniejszych ocalałych barier chroniących polską tożsamość. Poprzez edukację religijną w języku ojczystym, opiekę nad lokalnymi bractwami oraz dbanie o moralną i intelektualną kondycję wielkopolskich chłopów, budował cichy, organiczny opór przeciwko pruskiemu zaborcy. Swoją postawą udowadniał, że zachowanie polskości wymaga przede wszystkim silnych fundamentów społecznych i niezłomności ducha.
APOSTOŁ MIŁOSIERDZIA I TRADYCJA BOŻEGO OBIADU
Najważniejszym i najbardziej trwałym osiągnięciem ks. Wawrzyńca była jego tytaniczna działalność charytatywna, która przyniosła mu miano „apostoła dobroczynności”. Jako przełożony kongregacji zarządzał jej majątkiem tak, by część zysków przekazywać na pomoc najuboższym. Do legendy przeszedł organizowany przez niego na Świętej Górze w każdy Wielki Czwartek tzw. „Boży obiad”. Przygotowanie tego gigantycznego posiłku dla setek ubogich, kalek i żebraków z całego regionu trwało trzy dni, a w samo wydawanie jedzenia angażowało się kilkadziesiąt osób pod osobistym nadzorem superiora. Ponadto dbał o regularne wsparcie medyczne i materialne dla okolicznej ludności wiejskiej, stając się instytucją opieki społecznej w czasach, gdy państwo pruskie ignorowało los biednych Polaków.
DUCHOWY OJCIEC I PRZYJACIEL
Niezwykle ważną i głęboką relację ks. Wawrzyniec Kuśniak stworzył z bł. Edmundem Bojanowskim. Dla młodszego, świeckiego działacza społecznego z Grabonoga, stary i doświadczony zakonnik stał się najbliższym serdecznym przyjacielem. To właśnie ks. Kuśniak jako jeden z pierwszych dostrzegł geniusz i czystość intencji Bojanowskiego, gdy ten zakładał wiejskie ochronki dla dzieci. Gdy Edmund zakładał Zgromadzenie Sióstr Służebniczek, superior ze Świętej Góry służył mu nieustanną radą, wsparciem moralnym oraz materialnym. Relacja ta była unikalnym sojuszem charyzmatycznego zakonnika i świętego świeckiego, którzy wspólnie ukształtowali oblicze wielkopolskiej duchowości tamtych czasów.
Rano, będąc w kościele, wezwał mnie do siebie ks. proboszcz Kuśniak i wręczył mi uproszoną przez Stanisława Chłapowskiego pożyczkę dla Instytutu 500 tal. (…). Dzięki niech będą najdobrotliwszemu Bogu za tę najpożądańszą pomoc! (Dz. 5.12.1855)
Pogoda piękna bez przymrozku. Poszedłem do kościoła rano. Byłem u Komunii św. i na kawie i zostałem na sumie przy dzisiejszej uroczystości sekundycji ks. Kuśniaka (50 rocznica święceń kapłańskich). Księży było 50, między temi: ks. biskup Stefanowicz, ks. radca Bażyński, ks. Koźmian, ks. Prusinowski itd. Z obywateli: jenerał Chłapowski, Józef hr. Mycielski z Kobylopola, Leon Mielżyński, Broniś Potworowski, Teofil itd. Zostaliśmy na obiedzie. O 4tej po południu odjechał do Leszna na kolej ks. Koszutski z ks. Koźmianem. (Dz. 21.01.1866 r.)
Dziś rano ksiądz proboszcz Kuśniak w klasztorze nagle zakończył życie. Wielka to dla Kongregacji i całej okolicy strata. (15.03.1866)







