Wizjonerskie pomysły Cieszkowskiego przetrwałyby pewnie tylko na papierze, gdyby nie jego rówieśnik – Edmund Bojanowski. Między arystokratą a skromnym działaczem narodziła się wyjątkowa nić porozumienia, która zaowocowała idealnym połączeniem sił.
SIEROTA Z PAŁACU
August stracił matkę we Włoszech jako zaledwie czteroletni chłopiec. Jego ojciec, pochłonięty własnymi sprawami, powierzył wychowanie syna francuskiej guwernantce, baronowej de la Haye. Ta sama kobieta kształtowała wcześniej młodego Zygmunta Krasińskiego. To niezwykłe domowe pokrewieństwo sprawiło, że Cieszkowski i późniejszy wielki wieszcz narodowy od najmłodszych lat tworzyli duet najbliższych przyjaciół i powierników na całe życie.
DOKTORAT W HEIDELBERGU
Po studiach w Warszawie i Krakowie młody hrabia ruszył na podbój uniwersytetów w Berlinie i Heidelbergu. Mając zaledwie 24 lata, obronił w Niemczech doktorat z filozofii, w którym rzucił śmiałe wyzwanie zmarłemu niedawno mistrzowi – Georgowi Heglowi. Cieszkowski ogłosił, że dotychczasowa filozofia jedynie opisywała i rozważała przeszłość. Czas na nowy etap historii: przekucie czystej teorii w realne działanie, czyli rewolucyjną „filozofię czynu”.
HRABIA W PRUSKIM PARLAMENCIE
Jako dojrzały obywatel Cieszkowski stał się filarem legalnej walki o polskość w zaborze pruskim. Przez lata przewodził Kołu Polskiemu w parlamencie w Berlinie, zyskując tak ogromny szacunek, że zaproponowano mu tekę ministra finansów Prus – zaszczyt ten jednak dumnie odrzucił. Zamiast budować potęgę zaborcy, wolał tworzyć Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk oraz ufundować w Żabikowie nowoczesną Wyższą Szkołę Rolniczą.
REWOLUCJONISTA W KRÓTKICH SPODENKACH
Cieszkowski zszokował współczesnych, angażując swój wielki intelekt w sprawy… wiejskich maluchów. W głośnej rozprawie „O ochronach wiejskich” udowodnił, że nowoczesne państwo musi systemowo i finansowo zadbać o najmłodsze dzieci. Widział w tym nie tylko akt miłosierdzia, ale twardą konieczność społeczną. Uważał, że edukacja elementarna na wsi to najlepszy fundament pod budowę silnego, nowoczesnego narodu.
DWAJ WIZJONERZY Z ROCZNIKA 1814!
Wizjonerskie pomysły Cieszkowskiego przetrwałyby pewnie tylko na papierze, gdyby nie jego rówieśnik – Edmund Bojanowski. Między arystokratą a skromnym działaczem narodziła się wyjątkowa nić porozumienia, która zaowocowała idealnym połączeniem sił. Cieszkowski dostarczył genialną teorię i ramy prawne dla wiejskich przedszkoli, a zafascynowany nim Bojanowski przekuł te idee w praktykę. To pod wpływem tej myśli Bojanowski powołał do życia liczne i dynamiczne do dziś Zgromadzenie Sióstr Służebniczek.
PRZEDSZKOLE Z WIZJĄ: EDUKACJA PRZEZ RUCH I NATURĘ WEDŁUG CIESZKOWSKIEGO
Program wychowawczy Cieszkowskiego był na tamte czasy wręcz skandalicznie nowoczesny, ponieważ kategorycznie zakazywał nauki czytania i pisania przed siódmym rokiem życia. Zamiast wkuwania liter, hrabia nakazał dzieciom ruch na świeżym powietrzu, taniec, śpiew oraz zabawę prostymi, tanimi piłkami. Edukacja w jego ochronkach opierała się wyłącznie na zmysłowej obserwacji otaczającej przyrody, rytmie i naturalnym rozwoju fizycznym.
Z DZIENNIKA EDMUNDA:
Wieczorem czytałem w „Czasie” (z 31.marca) korespondencję z Poznania zawierającą uwagi nad wnioskiem Cieszkowskiego tyczącym się zakładów naukowych u nas i nad potrzebami takowych. Z pociechą znalazłem tam zdanie, które od dawna wielokrotnie powtarzałem, że naszym zakładom naukowym przede wszystkim brak strony wychowawczej, brak pielęgnowania obyczajów i ścisłości dozoru moralnego... (Dz. 3.04.1853)
Z poczty odebrałem list od Koźmiana dotyczący przyszłego tomu „Pokłosia”. Namawia mię, aby w tym roku poprosić o artykuły Cieszkowskiego, Libelta, ks. Prusinowskiego. (Dz. 21.04.1853)
Chcąc uniknąć proszenia na obiad, usunąłem się zawczasu z kościoła, a żal mi, żem się nie widział z Cieszkowskim, jnerałem Morawskim, Michałem Mycielskim i Sewerynem Skórzewskim, którzy zapewno zaraz po pogrzebie odjadą. (Dz. 27.07.1853)
Nad wieczorem odebrałem list ze Śremu od Marianny, ochmistrzyni Ochrony (…). Donosi mi, że kasjer Ochrony dał jej tymczasowo 8 złp. na najkonieczniejsze wydatki, że obiecał postarać się dla Ochronki o płatki do zatrudnienia dzieci, ale dodał, iż dzieci raczej uczyć się, niż skubać mają (!!!) Owóż i tam z Ochronki koniecznie szkółkę chcą zrobić. Słysząc często podobne zdania, przychodzi życzyć bardzo, aby wyszło jakie pisemko o Ochronie, prawdziwy cel tej instytucji określające. Ależ wszakże Cieszkowskiego pismo o Ochronach dosyć już cel ten wypowiada, a czyliż czytają je? Chociaż nie wszyscy, to przynajmniej ci, co Ochronami niby się chcą trudnić? Takie to są zwykle początkowe trudności każdej nowości, a szczególniej każdej nowej instytucji. Cierpliwość i wytrwałość jedynie zwalczyć je mogą. (Dz. 2.11.1853)







