Prowadzeni i posłani – rekolekcje w drodze

Moja kolejna pielgrzymka do naszej Mateczki Jasnogórskiej rozpoczęła się 6 sierpnia. Hasłem przewodnim tegorocznego pielgrzymowania były słowa: „Prowadzeni i posłani”. Była to 315. Warszawska Pielgrzymka Piesza Akademickich Grup 17., którą prowadzili księża pallotyni.

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ W MŁODOŚCI

Pielgrzymowaniem „zaraziłam się” już w latach młodzieńczych za sprawą moich kuzynów. To właśnie wtedy poznałam Siostry Szarytki, które były odpowiedzialne za punkt medyczny, tzw. PCK, na pielgrzymim szlaku. Spodobała mi się ta forma pomocy. Obecnie, jeśli tylko mogę, uczestniczę w udzielaniu pomocy przy opatrywaniu ran potrzebujących osób. Dzięki wsparciu medycznemu wiele osób może przeżyć czas pielgrzymowania do samego końca. Czasem niewielka pomoc potrafi sprawić wiele radości i wywołać ogromną wdzięczność wśród pątników.

REKOLEKCJE W DRODZE

Czas pielgrzymowania to dla mnie rekolekcje w drodze. Podczas marszu mogłam wysłuchać różnych konferencji prowadzonych przez księży, a także uczestniczyć w dialogach, między innymi z klerykami z Wybrzeża Kości Słoniowej. Te różnorodne treści są dla mnie duchowym ładunkiem, który staram się przenosić w moje codzienne pielgrzymowanie – nie tylko na szlaku, ale również w zwyczajność każdego dnia.

ŚWIĘTY KAROL ACUTIS NA SZLAKU

W tym roku podczas pielgrzymowania towarzyszyły nam relikwie św. Karola Acutisa. Miałam możliwość ich uczczenia, a następnie wniesienia ich przed Oblicze naszej Mateczki Jasnogórskiej. Był to dla mnie szczególny moment – spotkanie z młodym świętym, którego relikwie mogły towarzyszyć nam w drodze do Maryi.

Droga, która minęła zbyt szybko

Czas pielgrzymowania minął szybko. Nasze grupy weszły przed tron Pani Jasnogórskiej wieczorem 14 sierpnia br. Wielka radość towarzyszy wszystkim pątnikom, kiedy po wielu dniach drogi docierają na Jasną Górę. Zmęczenie ustępuje wtedy miejsca wzruszeniu i wdzięczności.

PRZED OBLICZEM MARYI

Ten dzień zakończyłam z Bożą łaską, uczestnicząc w Apelu Jasnogórskim bezpośrednio przed Świętym Obliczem Maryi. Kolejnego dnia uczestniczyłam w Eucharystii na Wałach Jasnogórskich. W ten sposób zakończyło się moje tegoroczne pielgrzymowanie.

Z WDZIĘCZNOŚCIĄ ZA DROGĘ

Jestem wdzięczna Bogu za kolejny czas pielgrzymowania, za ludzi spotkanych na drodze, za możliwość niesienia pomocy i za wszystkie duchowe doświadczenia, które mogłam zabrać ze sobą z pielgrzymiego szlaku. Bo pielgrzymka kończy się na Jasnej Górze, ale to, co otrzymujemy w drodze, powinno towarzyszyć nam także później – każdego dnia.

NIE KAŻDY MOŻE WYRUSZYĆ W DROGĘ

Nie każdy może pielgrzymować pieszo do Częstochowy. Nie każdy może przejść setki kilometrów, nieść plecak, znosić zmęczenie i trud pielgrzymiego szlaku. Ale każdy z nas może świadomie przeżywać swoją codzienność z Ewangelią w sercu.

Bo prawdziwe pielgrzymowanie nie kończy się wraz z zejściem z jasnogórskiego szlaku. Ono trwa każdego dnia – w naszych domach, wspólnotach, miejscach pracy, w spotkaniach z drugim człowiekiem i w zwyczajnych, czasem bardzo trudnych sytuacjach.

KU GÓRZE, KTÓRA CZEKA

Każdy dzień może być kolejnym krokiem ku Górze – niekoniecznie tej jasnogórskiej, lecz tej, która prowadzi nas ku wieczności. Jesteśmy przecież nieustannie w drodze: prowadzeni przez Boga i posłani do ludzi.

A na tej drodze jest wiele ran, które trzeba opatrzyć. Czasem są to rany ciała, jak te, którym można pomóc na pielgrzymim szlaku. Częściej jednak są to rany niewidoczne – zranione serca, samotność, lęk, smutek, brak nadziei czy poczucie odrzucenia.

Może właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. Jedni niosą pomoc medyczną, inni dobre słowo, jeszcze inni modlitwę, obecność albo zwykły uśmiech. Każdy z nas może stać się dla drugiego człowieka kimś, kto pomoże opatrzyć jego ranę.

PROWADZENI I POSŁANI

I może właśnie na tym polega nasze codzienne „Prowadzeni i posłani”. Prowadzeni przez Boga – abyśmy sami nie zgubili drogi. Posłani do drugiego człowieka – abyśmy pomogli mu iść dalej.

Nie wszyscy dotrzemy pieszo na Jasną Górę. Ale wszyscy możemy każdego dnia zrobić choć jeden krok w stronę Boga i drugiego człowieka.

Bo najważniejsza pielgrzymka wciąż trwa. Jej celem jest Góra, która nie przemija – wieczność.

s. M. Edyta Walach

Przewijanie do góry