Wiele lat temu wiosną nasze dzieci zasadziły w doniczkach po dwie fasolki. Nasiona jednej z Pociech były wyraźnie słabsze, bo jedno nie wykiełkowało w ogóle a drugie bardzo mizernie. Córka była tym bardzo niepocieszona i traktowała to jako swoistą niesprawiedliwość.
Z pomocą przyszła Babcia, która zabrała wyhodowane roślinki na działkę, zasilając dodatkowo najsłabszą z nich nawozem dla wzmocnienia. Po powrocie z wakacji okazało się, że fasolka, która była najmarniejszą, obrosła całą ścianę altanki oraz pobliski płot, obficie przy tym owocując… I pomyśleć, że mogła być wyrzucona z powodu rozczarowania i braku nadziei na udany rozwój… Nadzieja i wiara Babci sprawiły, że otrzymała jednak tą szansę…
Podobnie jest z nami – dla Boga nasza niedoskonałość nie jest w żadnym wypadku powodem do odrzucenia. On z wiarą i nadzieją podsuwa nam okoliczności, w których słabości mogą stanowić punkt wyjścia w naszym wzrastaniu. I jak do Świętego Pawła niegdyś, tak do każdego z nas łagodnie przemawia:
«Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali»
(2Kor 12,9)
Lubię myśleć o ułomnościach, jako o miejscach szczególnego działania łaski Pana Boga i objawiania się Jego chwały. Moim zadaniem jest zaufać i pozwolić Mu działać …
Marzena Maluga







