Ten, Który Jest - przychodzi
Ten, Który Jest - przychodzi

Trwa nowenna przed Uroczystością Bożego Narodzenia. To znaczy, że święta tuż-tuż. Pozostało niewiele czasu, ale Bóg potrafi zdziałać wielkie cuda, udzielać obfitych łask, nawracać, pocieszyć w najmniej spodziewanych momentach, czasem w ułamkach sekundy.

 

Więc, warto być czujnym do końca Adwentu. Co potem? A potem czeka czuwanie i troska o czujne serce przy żłóbku Nowonarodzonego. Adwent uczy być uważnym. Kiedy? W codzienności, w tym co pozornie monotonne, powtarzające się. Właśnie tam odnajdziemy Boga Obecnego i Przychodzącego. Którędy Bogu do nas?

 

Od człowieka do Człowieka

 

Warto spojrzeć chociażby na rodowód Jezusa według św. Mateusza, który czytamy w czasie Liturgii Adwentowej. Rodowód Jezusa tyle imion... Czytając, można oczywiście doświadczyć znużenia. Jeżeli jednak będziemy uważni, to doświadczymy spotkania z biblijnymi postaciami. Są to konkretne osoby, żyjące w konkretnym czasie - biorą udział w planach Bożych. Każdy z nich jest uczestnikiem spełnienia się Bożej obietnicy. I nie ma tam mniej ważnych, niepotrzebnych, przypadkowych... Zgłębiejąc treść tego fragmentu Ewangelii, dochodzimy do istoty - od człowieka do Człowieka. A w naszym życiu? Czy mamy taką odwagę, by odkręcać uważnie „kłębki” codzienności, by docierać do istoty? Czy troszczymy się o przysłowiowy "kłębek nici" w naszym życiu - czy chcemy widzieć więcej i glębiej? Co to znaczy? Może będzie to odkrywanie Bożego działania w szarudze dnia, drobnych czynnościach, konkretnych, dobrze znanych nam osobach... Tych będących najbliżej nas. Czy bylibyśmy w stanie napisać dziś rodowód Bożej łaski w naszym życiu - jakie tam pojawią się osoby, wydarzenia, sytuacje? A może łatwiejszy będzie rodowód obojętności, zamknięcia się w swoim światku?

 

„Przyjdź” czy „Wyjdź”

 

Łańcuch rodowodu zaczyna Abraham. Kończy Józef i Maryja. To ludzie wiary. Dzięki wierze ludzi Bóg może kontynuować historię przychodzenia. Paradoksalnie czekamy na przyjście tego, który już jest. Wiec po co czekać? On jest, ale nie czekając na Niego, nie czuwając, wypraszamy go z naszego życia, stawiamy zapory. Kiedy nie mówimy całym sercem „Przyjdź! Marana tha! Veni!”, zaczynamy żyć innym zawołaniem „Zostaw nas! Wyjdź!”.

 

Przyjmij Boga

 

Co Pan Bóg na to? Jest łagodny i troskliwy. Można go poznać po Jego Słowach, które do nas wypowiada w tym czasie Adwentu. W czasie przedświątecznego szaleństwa, zabiegania wokół zakupów, prezentów, porządków podpowiada nam nieustannie jak się nie zgubić pomiędzy straganami, w tłoku ruchliwych ulic, ale przede wszystkim jak się nie zagubić we własnym egoizmie. Mówi ustami proroka Izajasza 40,3:

 

„Głos, który woła:
Na pustyni przygotujcie drogi Panu!
Każda dolina niech się podniesie,
A wszystkie góry i pagórki niech się obniżą!
To, co kręte niech się wyprostuje,
A co wyboiste niech stanie się równiną”


Prostować drogę dla Pana to nie wygładzać, nie rzucać dywan na nasze „nierówności życiowe”. Chodzi o odwagę przyjęcia Boga Przychodzącego. Zrobić wszystko, by On mógł przyjść, obniżyć nasze sztamy: nawrócić się do Boga.

 

  • Tym właśnie jest symbol pustyni, gdzie mam przygotować Mu drogę. Ale na pustyni nie ma dróg! Czasem nosimy w sercu wyschłą pustynię, gdzie nikt nie ma dojścia. A Bóg prosi o drogi…
  • Doliny są nisko położone, schowane. I mamy czasem takie miejsca w nas. Jeżeli nie doliny, to choćby nasze „dołki”. A Bóg prosi podnieść te „doliny” w oczekiwaniu na Niego, poszukać przyczyny przygnębienia, smutku i wyjść – „dać się pocieszyć przez Pana” (papież Franciszek)
  • Góry mają się obniżyć. Góry górują, są z daleka widoczne, dostojne, strzeliste. A Bóg prosi – „niech się obniżą”. To, co wygórowane, sterczące, zarozumiałe ma się uniżyć przed Bogiem.

 

Trudne to jak nawrócenie… To droga, po której wejdzie do naszego serca Ten, Który przychodzi. Przyjdzie Ten, który zawsze JEST. Aż się prosi, aby przytoczyć ostatnie zdanie, którym kończy się całe Pismo Święte: „Amen. Przyjdź Panie Jezu.” (Ap 22, 20). Rozumiem to zdanie jako wyraz mojej zgody na to, aby przyszedł. Więc, czekam… 

 

s.M. Daniela Veselivska