Teraz czas na mnie...
Teraz czas na mnie...

W dniach od 17 do 20 lutego br. odbył się w Kamerunie Zjazd Rodziny Bł. Edmunda Bojanowskiego z Regionu Afrykańskiego. Ten czas w Ngaoundéré był wielkim darem dla 60. osób, przedstawicieli Wspólnot Stowarzyszenia z: Mokolo, Mandamy, Tcholire, Kombu, Figuil i Ngaoundéré.

 

Myśl przewodnia i temat: "Stowarzyszenie, bądź radosnym i szczęśliwym świadkiem wiary na wzór bł. Edmunda". Był to czas spotkania, formacji, konferencji. Ale także czas modlitwy, adoracji, sakramentów. Codziennie było wiele okazji do dzielenia się przeżywaną wiarą, radościami i wezwaniami w Stowarzyszeniu. Towarzyszył uczestnikom ks. Celestyn Etho, siostra Regionalna M. Benigna Boguszewska, Siostry asystenci, którzy swoją obecnością i konferencjami pomogły wejść w głębie zadanego tematu. Klimat wielkiej, otwartości i szczerości, zaangażowanie w sprawy Kościoła i troska o ducha eklezjalnego stał się drogą do pogłębienia charyzmatu bł. Edmunda.

 

Członkowie Rodziny często stawiali sobie pytania "Jak możemy żyć wiarą mocną i żywą, idąc śladami Edmunda? Jak realizować gorliwie powołanie świeckiego w Kościele i we współczesnym świecie?" Zadziwiali swoim zaangażowaniem w szukaniu odpowiedzi. Niejednokrotnie padało stwierdzenie: "Jesteśmy Stowarzyszeniem Rodzina Edmunda przy Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek. Natomiast misja Zgromadzenie jest bycie dla Boga i w sprawach Jezusa Chrystusa na wzór Maryi. Z oddaniem i bez reszty... To znaczy że jesteśmy Stowarzyszeniem Jezusa Chrystusa. Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi Boga. Wzorem jest Bł. Edmund i Maryja." Jak dodał jeden z uczestników spotkania, Gires z Kombu: "Tu, w Stowarzyszeniu, nie ma miejsca na letnią wiarę. Edmund przemierzał kilometry, aby być na Mszy św. W naszej wspólnocie w Kombu, niektórzy z nas przemierzają codziennie 3, 5 km aby być codziennie na Mszy św. Jesteśmy.... I inaczej być nie może. Bo to życie eucharystyczne jest początkiem wszystkiego". Dodaję z uśmiechem na twarzy: "Bóg udzielił mi łaski przez Stowarzyszenie, bo dotknął swoją dłonią moje serce kiedy odwiedzałem chorych. Bóg dotknął mojej ludzkiej biedy i słabości, budząc głębsze poznanie Jego obecności. Szukam jedności z Bogiem". Z tej samej wspólnoty z Kombu zabiera skromnie głos pani Teresa: "Jestem wdową. Był czas, że w moim cierpieniu stawiała Bogu i sobie pytanie: jak mam żyć dalej jako młoda wdowa? Czy komuś jest potrzebne moje małe życie? Co dalej? Kto mi pomoże? Spotkałam w parafii Rodzinę bł. Edmunda. Zaczęłam formację. Dziś chce powiedzieć, że Rodzina Edmunda pokazała mi drogę! Mam swoje miejsce w Kościele i świecie. Jestem wdową, ale w służbie innym odnalazłam na nowo sens i radość życia. Jestem szczęśliwą młodą wdową... W Kościele mam swoje miejsce. Nie pytam już: kto mi pomoże? Teraz szukam tych komu mogę pomóc. Nie trzeba mieć dużo, aby dawać..."

 

Jak żyć wiarą na wzór bł. Edmunda? To pytanie przewijało się w czasie spotkania jak refren. Powracało tez zdanie: być zakorzenionym w wierze i charyzmacie. Pan Alfons z Mandamy ujął odpowiedź w bardzo syntetyczny sposób: "Jestem chrześcijaninem. Czy to dużo, czy mało? To start. Teraz czas na szukanie jak wprowadzić w życie mój wybór życia chrześcijańskiego. Bł. Edmund pokazuje mi jak i co mam czynić, jak żyć, aby zawsze być blisko Boga." Dodaje: "Być może, to znaczy: żyć charyzmatem Edmunda - być człowiekiem, na którego zawsze może liczyć Pan Bóg? Jedność z Bogiem. To pociągające". I na spotkaniach, i w kuluarach dało się słyszeć rozmowy i wzajemne dzielenie się członków osobistym przeżywaniem drogi wiary.

 


Jak bardzo różnorodnie i niepowtarzalnie działa Bóg! Niektórzy wstąpili do Stowarzyszenia, aby poznać i żyć duchem Edmunda i Zgromadzenia. Inni od małego znali ten charyzmat dzięki Siostrom, a wstępując, już byli rozmiłowani w duchu prostoty, zawierzenia i służby. Taka właśnie była droga Pana Konstanta, wykładowcy z Ngaoundere. Jak opowiada, był wychowywany w rodzinie gdzie matka była chrześcijanką a ojciec muzułmaninem. Był wychowany w duchu Islamu. Przestrzegał z gorliwością praw i obowiązków muzułmańskich do 13 roku życia. Następnie pozostawił rodzinny dom, aby kontynuować szkołę. W nowym miejscu. W Figuil spotkał siostrę służebniczkę i tak go pociągnęła sposobem życia i mimowolnymi rozmowami o Bogu, że zapisał się na katechezę. Ciągle siebie pytał: Kim jest ten Bóg – tej Siostry? Kilka lat później przyjął chrzest. Założył rodzinę, wziął ślub. Postawa życia tej Siostry pozostała w jego pamięci i sercu jako wyznacznik życia – Bóg jest Miłością. Kiedy się przeprowadził do Ngaoundere, skończył studia, zaczął pracę, w nowej parafii spotkał znów Siostry Służebniczki. I tym razem wiedział, że czas na niego – zacząć żyć i dawać siebie w Kościele. "Dziś jestem ojcem chrześcijańskiej rodziny, jestem w Stowarzyszeniu. Teraz moja kolej – jak mówi Konstant – przybliżać innym Boga. Miłość, Prostota, Zawierzenie..."

 

Czas Zjazdu był czasem intensywnej formacji. Był to także czas poznawania się, wymiany doświadczeń. Nie zabrakło czasu na adoracje, modlitwę, aby na język serca i duszy przełożyć te usłyszane treści i bogactwo dzielenia się. Niech Bóg będzie uwielbiony w każdym człowieku świeckim w Kościele. Niech Jego Imię będzie pochwalone w każdym członku Stowarzyszenia. Aby tak było, bądźmy radosnymi i szczęśliwymi świadkami wiary na wzór bł. Edmunda.

 

W niedzielę, 20 lutego br., w dniu zakończenia Zjazdu, w parafii św. Józefa w Bamyanga zostali przyjęci do Rodziny Edmunda nowi członkowie, którzy złożyli swoje przyrzeczenia.

 

Z pozdrowieniem
s.M. Daniela Veselivska