Triduum i Wielkanoc w Paryżu
Triduum i Wielkanoc w Paryżu

Dzięki życzliwości Ojca Mariana Faleńczyk Triduum Paschalne przeżywałyśmy w Kaplicy Polonijnej Rezydencji Studenckiej. Ku naszej wielkiej radości, uczestniczyłyśmy we wszystkich wielkich celebracjach Świętego Tygodnia.

 

 

 

 

Ze względu na jednoznaczne ograniczenia zgromadzeń w czasie trwającej epidemii, aby nie wzbudzać podejrzeń, z domu wychodziłyśmy pojedynczo, każda w innym odstępie czasu. Na liturgii tworzyliśmy wspólnotę 12 osób. Jakże znacząca liczba! Liturgia była mocno „okrojona”, bez procesji, ogień rezurekcyjny rozpaliliśmy w salce katechetycznej. Wszystko działo się po cichu i w ukryciu, jak za czasów pierwszych chrześcijan. Ojciec Marian słusznie powiedział w czasie homilii, że ten czas to próba naszej wiary, trzeba sobie zadać pytanie „Czy moja wiara nie opiera się tylko na bogactwie liturgii i tradycji... których dzisiaj z powodu wirusa jesteśmy pozbawieni?”.

 

Uroczystość Zmartwychwstania Pana Jezusa przeżyłyśmy w ciszy, nie było tłumów, było paru rozproszonych ludzi, zachowujących wymagany, bezpieczny dystans fizyczny. Cisza, pusty grób, pozostawione płótna, którymi było okryte ciało Jezusa i obecność aniołów mówiących do kobiet, że Jezusa tu nie ma, że jest między żywymi. Te opisy biblijne, w przeżywanych warunkach, nabierały szczególnego znaczenia.

 

Ewangelia przekazuje nam, że nikogo nie było w chwili Zmartwychwstania. We mnie, w tych niecodziennych okolicznościach, zrodziła się refleksja: jedyna Prawda, która pozostaje niezmienna i wiarygodna, to Słowo Boże. Słowo stało się Ciałem i to właśnie Słowo należy zgłębiać, przyswajać, praktykować, tak jak apostołowie. Zanim ujrzeli Jezusa Zmarwychwstałego, przypomnieli sobie zapewne słowa Jezusa, zapowiadające Jego mękę, śmierć i Zmartwychwstanie. Podobnie i Maria Magdalena, najpierw zobaczyła ogrodnika, dopiero gdy usłyszała Jego Słowo, rozpoznała w Nim Nauczyciela.

 

Z goracymi pozdrowieniami s.M. Damiana