To bez wątpienia ikona poznańskiego sukcesu, człowiek, który dokonał nieprawdopodobnej metamorfozy od skromnego profesora literatury do potężnego przemysłowca. Jego życie to genialny dowód na to, że intelekt, upór i patriotyzm potrafią pokonać każdą dziejową barierę. Cegielski i Bojanowski poruszali się w tym samym, zaufanym kręgu towarzyskim. Nie byli przyjaciółmi w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Łączyły ich jednak wspólne idee, środowisko wielkopolskich organiczników, wspólni przyjaciele oraz przekonanie, że najskuteczniejszą drogą do odrodzenia narodu jest uczciwa praca, edukacja i nieustanny rozwój osobisty oraz społeczny.
OD SIEROTY Z PROWINCJI DO BERLIŃSKIEGO DOKTORA
Hipolit Cegielski urodził się w Ławicy pod Gnieznem w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Jego dzieciństwo upłynęło w cieniu osobistych dramatów – wcześnie stracił matkę, a bankructwo ojca zmusiło go do przedwczesnej samodzielności. Mimo skrajnie trudnej sytuacji materialnej, dzięki tytanicznej pracy i wybitnemu talentowi, ukończył poznańskie Gimnazjum św. Marii Magdaleny, a następnie obronił doktorat z filozofii i lingwistyki na uniwersytecie w Berlinie. Jako znakomity poliglota i humanista wrócił do Poznania, stając się jednym z najbardziej cenionych nauczycieli języków starożytnych.
CHRZEŚCIJAŃSKI ETOS UCZCIWOŚCI W ŚWIECIE WIELKIEGO KAPITAŁU
W życiu duchowym Cegielski kierował się głębokim, tradycyjnym katolicyzmem, który nie był jednak manifestowany na pokaz, lecz przejawiał się w codziennej etyce zawodowej i osobistej. Wychowany w wierze rzymskokatolickiej, przeniósł jej zasady – uczciwość, szacunek dla pracy ludzkiej oraz odpowiedzialność za bliźniego – prosto do świata XIX-wiecznego, drapieżnego kapitalizmu. Jego religijność wyrażała się w przekonaniu, że bogactwo nie służy egoizmowi, ale jest narzędziem do podnoszenia z kolan całego narodu, co zjednało mu bezgraniczne zaufanie zarówno robotników, jak i duchowieństwa.
ZEMSTA ZABORCY, KTÓRA ZRODZIŁA FABRYKANTA
Jego zaangażowanie polityczne miało charakter bezkompromisowy i organiczny. Gdy w 1846 roku wybuchły niepokoje niepodległościowe, władze pruskie nakazały nauczycielom przeszukiwanie mieszkań uczniów; Cegielski kategorycznie odmówił pełnienia roli szpiega. Za tę patriotyczną postawę został natychmiast wyrzucony ze szkoły, pozbawiony środków do życia i prawa do emerytury. Ta bolesna polityczna represja stała się jednak punktem zwrotnym w jego biografii – odrzucony przez pruski system edukacji, postanowił uderzyć w zaborcę na polu gospodarczym, angażując się dodatkowo w wydawanie pierwszego niezależnego polskiego dziennika „Gazeta Polska”.
IMPERIUM MASZYN I OJCIEC WIELKOPOLSKIEGO PRZEMYSŁU
Najbardziej charakterystycznym osiągnięciem Hipolita było stworzenie od zera potęgi przemysłowej, która rzuciła wyzwanie niemieckiej dominacji. Zaczynał skromnie w 1846 roku od małego sklepu z narzędziami rolniczymi w poznańskim Bazarze, by z czasem rozbudować go w nowoczesne zakłady budowy maszyn i parowozów. Cegielski zrewolucjonizował polskie rolnictwo, produkując pługi, siewniki i lokomobile o jakości konkurującej z rynkiem europejskim, stając się tym samym symbolem nowoczesnej przedsiębiorczości i ekonomicznego triumfu Polaków pod zaborami.

Budynek Bazaru Poznańskiego
SZWAGIER I PRZYJACIEL, CZYLI TANDEM Z MARCELIM MOTTYM
Niezwykle pięknym elementem jego prywatnego życia była głęboka i wierna relacja z wybitnym publicystą, Marcelim Mottym. Poznali się jeszcze w ławach szkolnych „Marynki”, dzieląc pasję do filologii klasycznej i antyku. Ich przyjaźń zyskała wymiar rodzinny, gdy Hipolit poślubił siostrę Marcelego – Walentynę Motty, która stała się jego najbliższą powierniczką i wsparciem w budowaniu biznesu. Przez całe życie Motty i Cegielski tworzyli wyjątkowy duet intelektualno-gospodarczy, wymieniając się ideami na temat przyszłości Wielkopolski i wspierając się w najtrudniejszych chwilach pruskich prześladowań.
JĘZYKOZNAWCA, KTÓRY PISAŁ PODRĘCZNIKI
Mało znanym, a fascynującym aspektem biografii tego wielkiego przemysłowca jest fakt, że do końca swoich dni pozostał on wybitnym naukowcem i teoretykiem literatury. Nawet kierując ogromną fabryką, znajdował czas na pracę naukową – napisał przełomową rozprawę O języku polskim i jego gramatyce, a jego podręcznik do nauki poezji był przez dekady podstawowym źródłem wiedzy dla polskiej młodzieży. Ta niezwykła synteza umysłu humanisty i inżyniera uczyniła z niego postać absolutnie unikalną w skali całej dziewiętnastowiecznej Europy.
LITERACKIE POCZĄTKI I BERLIŃSKIE ŚCIEŻKI
Relacja między Hipolitem Cegielskim a bł. Edmundem Bojanowskim to kolejny dowód na to, jak zgrany i komplementarny był zespół wielkopolskich organiczników. Choć działali na innych polach – Cegielski w przemyśle i handlu, a Bojanowski w sferze duchowej, wychowawczej i charytatywnej – łączyła ich głęboka więź ideowa, biznesowa i osobista. Obaj należeli do tego samego pokolenia (Cegielski urodził się w 1813, Bojanowski w 1814 roku) i w młodości przeszli podobną formację intelektualną. Studiowali w Berlinie, pasjonowali się literaturą, językoznawstwem i historią. Zanim Cegielski został fabrykantem, a Bojanowski apostołem miłosierdzia, obaj pisali artykuły i współpracowali na łamach tego samego, prestiżowego pisma „Przyjaciel Ludu”. Doskonale rozumieli się na gruncie humanistycznym.
LIGA POLSKA I WALKA O AUTONOMIĘ I ROLNICTWO
Po wydarzeniach Wiosny Ludów w 1848 roku obaj mocno zaangażowali się w działalność Ligi Polskiej – legalnej organizacji zrzeszającej Polaków w zaborze pruskim, mającej na celu obronę praw narodowych. Cegielski był kluczowym działaczem Ligi w Poznaniu.
TOWARZYSTWO POMOCY NAUKOWEJ
Obaj mężczyźni głęboko wierzyli, że edukacja to jedyna droga do wolności. Aktywnie wspierali Towarzystwo Pomocy Naukowej, które fundowało stypendia dla ubogiej, zdolnej polskiej młodzieży. Cegielski, sam będąc w młodości ubogim stypendystą, przeznaczał na ten cel ogromne sumy ze swojej fabryki. Bojanowski z kolei wyszukiwał na prowincji utalentowane dzieci z chłopskich i rzemieślniczych rodzin, kierując je pod skrzydła Towarzystwa.
WSPÓLNA SIEĆ PRZYJACIÓŁ I WSPÓLNE IDEE
Nie zachowały się źródła, które pozwalałyby z całą pewnością nazwać Hipolita Cegielskiego i Edmunda Bojanowskiego osobistymi przyjaciółmi. Wszystko jednak wskazuje na to, że najprawdopodobniej się znali. Działali bowiem w tym samym czasie, w tym samym wielkopolskim środowisku społecznym i patriotycznym, dzieląc podobne wartości: pracę organiczną, troskę o rozwój narodu oraz odpowiedzialność za wychowanie i przyszłość społeczeństwa.
Ich drogi łączyły się poprzez wspólnych przyjaciół i współpracowników. Obu łączyły bliskie relacje z Gustawem Potworowskim z Goli – jednym z najwybitniejszych działaczy społecznych Wielkopolski. Cegielski prowadził swój pierwszy sklep w poznańskim Bazarze – sklep z wyrobami żelaznymi i narzędziami rolniczymi, z którego z czasem wyrosło jedno z największych polskich przedsiębiorstw przemysłowych XIX wieku. Sam Bazar był wówczas nie tylko centrum polskiego handlu, ale także miejscem spotkań elit społecznych, gospodarczych i patriotycznych Wielkopolski – doskonale znanym również Edmundowi Bojanowskiemu i jego współpracownikom.
Bliskim przyjacielem i szwagrem Cegielskiego był także Marceli Motty, który znał oraz wysoko cenił Edmunda Bojanowskiego. Choć nie można mówić o udokumentowanej osobistej przyjaźni Cegielskiego i Bojanowskiego, bez wątpienia należeli do tego samego kręgu ludzi, których łączyły wspólne idee, podobna wizja służby społeczeństwu oraz sieć wzajemnych relacji i zaufania.
PRZYKŁADOWE ZAPISKI Z DZIENNIKA EDMUNDA BOJANOWSKIEGO:
Odebrałem dziś z poczty od rytownika Franciszka Dmochowskiego (w Bazarze) z Poznania pieczątkę dla zarządu Domu Miłosierdzia… (Dz. 4.07.1853)
Zostawiłem siostrze Wiktorii adres pani Lekszyckiej w bazarze w Poznaniu, gdzie dostać można świecowe lampki po 4 złp., w których przez wieczór ma się podobno nie więcej jak za 1½ grp. wypalać oleju. (Dz. 7.12.1853)
Nie miałem czasu obejrzeć ze Szczawińskim młynek jego ręczny, który nam do Instytutu dać obiecywał. Powiadał mi atoli, że daleko lepsze z pytlami i całe żelazne ma teraz Cegielski w swym składzie (…). (Dz. 5.07.1854)
Poznań. Upał. Poszedłem z ks. Koszutskim na Mszę św. do Franciszkanów i przyjąwszy Komunię św., wróciliśmy na kawę do Bazaru. (Dz. 6.06.1862)







